Pierwszy milion
W zeszłym roku klienci kupili co najmniej 1,2 mln notebooków, czyli grubo ponad 60 proc. więcej niż w 2006 r. Ponad dwie trzecie komputerów przenośnych trafiło do firm i instytucji, ale producenci wprowadzają do oferty coraz więcej modeli dla użytkowników indywidualnych. Standard konfiguracji zmieniał się bardzo szybko, rósł też popyt na komputery w cenie 3 tys. zł
Od kilku lat zapotrzebowanie na notebooki rośnie w tempie, jakiego nie przewidywali analitycy rynku ani producenci. Od października do końca grudnia 2007 roku rynek wchłonął ponad pół miliona notebooków. W ostatnim kwartale roku popyt przewyższył podaż. W ostatnich tygodniach zeszłego roku wygrywał ten, kto miał czym handlować. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że od kilku lat, czyli od czasu gdy notebooki wyszły z cienia desktopów, w produkcji komputerów przenośnych zmniejszają się udziały małych dostawców. W 2004 r. na wykresie przedstawiającym udziały producentów kategoria „inni” obejmowała prawie 40 proc. „tortu”, w 2005 r. już tylko 15 proc., w 2006 r. – 10 proc., zaś w 2007 r. – niespełna 7 proc.
Ceny i konfiguracje
W zeszłym roku ceny notebooków spadały, ale już mniej niż w latach poprzednich.
– Średnia cena dilerska notebooka w porównaniu z rokiem 2006 zmniejszyła się o 155 zł netto – mówi Patryk Roszko, dyrektor sprzedaży działu Systemy PC w Actionie. – Porównując rok 2005 z rokiem 2006, widzimy, że cena sprzedaży dla dilerów Actiona spadła aż o 265 zł netto.
Najbardziej taniały modele ze środkowej półki, których udział na naszym rynku systematycznie rośnie. Oczywiście cały czas najpopularniejsze są konstrukcje tanie, to dzięki nim dostawcy budują swoją pozycję. Wśród najważniejszych producentów zauważalna jest następująca relacja: im popularniejsza marka, tym więcej sprzedanych modeli w niższej cenie. W Acerze największą popularnością cieszyły się notebooki w cenie od 1,8 do 2,5 tys. zł brutto dla klienta końcowego. Średnia cena komputerów przenośnych sprzedanych przez Asusa (trzeciego co do wielkości dostawcy w Polsce) wyniosła grubo ponad 2,5 tys. zł. Jeszcze droższe maszyny, bo w cenie od 2,5 do 3 tys., to konstrukcje marki Lenovo najczęściej kupowane przez klientów.
W konfiguracjach notebooków nastąpiły w zeszłym roku duże zmiany, dotyczyły one nie tylko samej platformy, w której oczywiście dominowały coraz nowsze konstrukcje Intela.
– Na początku roku standardem były konfiguracje z Celeronami M390 i M410 lub Pentium Dual Core T2050 – mówi Kajetan Kijanka, Product Manager z polskiego oddziału Fujitsu Siemens Computers.
W drugiej połowie roku klienci wybierali coraz częściej modele z Celeronami M520 i M530 lub, w przypadku sprzętu droższego, z coraz wydajniejszymi układami Core 2 Duo. Ale Intel nie ma monopolu na efektywne rozwiązania pod względem wydajności.
– W zeszłym roku trudno było znaleźć lepszy pod względem relacji ceny do wydajności tandem niż jednordzeniowy Turion z nVidią GeForce 7300 – zwraca uwagę Tomasz Wnukowski.
Ale ewolucja platformy to nie jedyne zmiany w konfiguracjach notebooków w 2007 r.
– W 2006 r. w komputerach przenośnych stosowano najczęściej dysk o pojemności 60 lub 80 GB, zaś w 2007 r. standardem była już pojemność 120 GB – mówi Patryk Roszko.
W komputerach FSC powszechnie stosowano już napędy o pojemności 160 GB i prędkości obrotowej talerzy 720 obr./min, zaś w droższych modelach Asusa znajdowały się dyski 250 GB. Bardzo szybko rósł też standard pamięci operacyjnej. W 2006 r. standardowa pojemność RAM wynosiła 512 MB, zaś w zeszłym roku było to 1 GB, a coraz częściej nawet 2 GB. Co ciekawe, to nie Vista przyczyniła się do tak szybkiej zmiany…
– Pod względem jednego aspektu konfiguracja notebooka zatoczyła koło – mówi Tomasz Wnukowski. – O ile na początku roku w standardzie był instalowany system Windows XP, to pod koniec roku… był on dalej najbardziej pożądanym systemem.
Polska – rynek inny niż wszystkie
Polski rynek komputerów przenośnych od kilku lat rośnie błyskawicznie. To powszechna opinia, jesteśmy przyzwyczajeni do ciągłych wzrostów wielkości sprzedaży komputerów. Ale by sobie uświadomić, z jak dużymi wzrostami mamy do czynienia, wystarczy sięgnąć po analizy firm badawczych. Jedna z największych tego typu agencji, Gartner, kilka lat temu pokusiła się o zrobienie prognoz dotyczących ilości komputerów, jakie zostaną wchłonięte przez europejskie rynki, w tym polski. Analiza powstała pod koniec 2003 r. i obejmuje lata 2002 – 2007. Analitycy Gartnera zakładali wzrost liniowy o kilkanaście procent rocznie, w jego wyniku w 2006 r. nasz rynek miał wchłonąć pół miliona notebooków, zaś w 2007 r. niespełna 600 tys. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że w przypadku innych krajów europejskich, jak np. Francji czy Niemiec, przewidywania Gartnera było dość dokładne i ich niezgodność z rzeczywistością nie była większa niż kilkanaście procent. Czy agencja potrafiła celnie przewidzieć rozwój rynków dojrzałych, a nie oszacowała dobrze sytuacji w krajach z naszego regionu? Nie, bo np. rynek czeski wygląda dziś w rzeczywistości niemal tak samo, jak w przewidywaniach Gartnera sprzed czterech lat. Polska jest jednym z niewielu krajów, w których szacunki firmy badawczej okazały się bardzo chybione. Czemu nasz rynek został tak potężnie niedoszacowany? Trudno kwestionować kompetencje analityków Gartnera, skoro ich przewidywania sprawdziły się w większości przypadków. Może Polska jest wyjątkowym krajem, w którym nie da się przewidzieć przyszłości? W końcu trudno znaleźć drugi taki kraj, w którym komputery markowe ustępują pola resellerskim. Z tego też powodu jesteśmy bardzo ważnym rynkiem dla Intela, który stara się upowszechnić w Polsce swoją ideę CBB.
