Urząd Komunikacji Elektronicznej ogłosił konsultacje w sprawie aukcji 5G. Przewiduje rozdysponowanie 4 rezerwacji, każda po 80 MHz z pasma 3480-3800 MHz. Proponowana cena wywoławcza każdej z nich to 450 mln zł, czyli aukcje miałyby wystartować od 1,8 mld zł. Ten, kto da najwięcej, może liczyć na rezerwację pasma ważną do końca maja 2035 r. UKE wymaga, by w rywalizacji uczestniczyły firmy, które wydały już 1 mld zł na inwestycje i mają ogólnopolskie rezerwacje częstotliwość.

UKE zamierza wymagać od zwycięzców aukcji określonego tempa inwestycji w infrastrukturę 5G. W ciągu 6 miesięcy mają zainstalować co najmniej 10 stacji bazowych w jednym wybranym mieście wojewódzkim, a do końca 2023 r. - co najmniej 250 stacji w całym kraju, w tym co najmniej 10 w każdej z 20 gmin (lub więcej) wybranych gmin - w tej liczbie jest minimum 9 miast wojewódzkich.

Do końca 2025 r. zwycięscy operatorzy mają postawić 500 stacji bazowych w całym kraju, w tym co najmniej 10 w każdej 30 wybranych gmin - w tym jest co najmniej 16 miast wojewódzkich.

Gminy, gdzie zacznie działać 5G, mają liczyć powyżej 80 tys. mieszkańców.

Konsultacje potrwają do 10 stycznia 2020 r. Zgodnie z wymogami UE w 2020 r. ma ruszyć komercyjna sieć 5G co najmniej w jednym mieście kraju. Do 2025 r. łączność nowej generacji powinna objąć swym zasięgiem miasta oraz główne szlaki komunikacyjne.

Analitycy Haitong Banku szacują, że aukcje mogą przynieść budżetowi ok. 2 mld zł (w paśmie 3,5 GHz). Resort finansów liczył kilka miesięcy temu na co najmniej 3,5 mld zł. Dla porównania aukcja na 4G w 2015 r. kosztowała operatorów ponad 9 mld zł, które zasiliły budżet.

Osobną kwestią jest dostawa infrastruktury 5G. We wrześniu br. ogłoszono, że żaden dostawca nie zostanie wykluczony z tego rynku (po kontrowersjach wokół Huawei), ale każdy będzie musiał spełnić kryteria bezpieczeństwa.