UE chce nałożyć na Google'a nawet 11 mld dol. kary za nadużywanie dominującej pozycji na rynku mobilnych systemów operacyjnych - według Financial Times. Decyzji w tej sprawie można spodziewać się w lipcu br. Podana stawka to 10 proc. globalnych obrotów korporacji. Jak dotąd kary wymierzane Google'owi były niższe - w 2017 r. było to np. 2,4 mld euro za nadużywanie dominującej pozycji na rynku wyszukiwarek internetowych. Sprawa ta dotyczy bezpośrednio także Polski.

Rekordowa kara ma być związana z Androidem. Brukseli nie podoba się to, że Google w umowach z producentami sprzętu wymaga, by jego wyszukiwarka była ustawiona jako domyślna np. w smartfonie, przez co w ocenie UE ogranicza dostęp do rynku konkurentom. Ponadto stosuje zachęty finansowe do instalowania przez dostawców hardware'u własnych aplikacji. Google ma też ograniczać sprzedaż urządzeń marek, korzystających otwartego kodu i własnych wersji Androida, zabraniając według UE preinstalowania na przerobionym systemie swoich aplikacji, jak Play Store.

Jednak od nałożenia ewentualnej kary na firmę do jej wyegzekwowania jest daleka droga, co pokazuje przykład Intela. W 2012 r. UE nałożyła na firmę sankcję w wysokości 1,06 mld euro za naruszenie zasad konkurencji. Jednak Intel jej nie zapłacił, odwołując się do Sądu UE.