Od 1 listopada br. mechanizm podzielonej płatności (MPP) będzie obowiązkowy w handlu elektroniką. Dla przedsiębiorców, którzy się do niego nie zastosują, czyli nie zapłacą w MPP posypią się kary - 30 proc. VAT z faktury. Tyle samo obciąży sprzedawcę za brak adnotacji na fakturze o obowiązku MPP. Kupujący znajdzie się jednak w gorszej sytuacji, bo od 1 stycznia 2020 r. grozi mu dodatkowa sankcja - jeżeli nie zapłaci w MPP za towar objęty takim obowiązkiem, nie zaliczy wydatku do kosztów uzyskania przychodów.

Konfederacja Lewiatan zwraca uwagę, że zaserwowanie przedsiębiorcom tak dotkliwych kar nijak ma się do wagi uchybienia, a do tego mija się z celem wprowadzenia ustawy, bo po kieszeni dostaną uczciwi podatnicy.

"Obowiązkowy MPP jest wprowadzany w celu uszczelnienia systemu podatku od towarów i usług w tzw. branżach wrażliwych i zapobieganiu sytuacjom, w których nieuczciwi podatnicy pobierając VAT od nabywcy, nie odprowadzają go do urzędu skarbowego. Tymczasem przewidziana sankcja uderzy w kupujących także wtedy, gdy cała transakcja została prawidłowo rozliczona i VAT został zapłacony" - zauważa Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy, sekretarz rady podatkowej Konfederacji Lewiatan.

Według Ministerstwa Finansów split payment ma zapobiegać karuzelowym wyłudzeniom VAT z wykorzystaniem znikających (z pieniędzmi) podatników.

Organizacja pracodawców apeluje do ministra finansów, by firmy potraktować łagodniej, tak aby sankcja za niedopełnienie obowiązku MPP stanowiła pewną dolegliwość, ale jednocześnie nie powodowała znaczących strat w biznesie. Proponuje też opcję odstąpienia od kary. Tym bardziej, że jest to druga sankcja obok dodatkowego zobowiązania w VAT lub grzywny z KKS, nakładana za ten sam czyn.

Od 1 listopada br. obowiązkowy MPP obejmie obrót komputerami, telefonami komórkowymi, w tym smartfonami, konsolami do gier, dyskami HDD i SSD, procesorami, materiałami eksploatacyjnymi do drukarek, aparatami cyfrowymi i kamerami oraz telewizorami.