Sąd UE w Luksemburgu zajmie się sprawą 13 mld euro, którą zdaniem Komisji Europejskiej powinien uregulować Apple tytułem zaległych podatków. Koncern tak jak i inne duże spółki rozlicza transakcje w Europie głównie poprzez swoją irlandzką filię. W 2016 r. Komisja Europejska zakwestionowała te praktyki, wskazując na preferencje podatkowe Apple'a w Irlandii. W jej ocenie była to niedozwolona pomoc publiczna. W efekcie, jak policzyła Bruksela, efektywna stopa opodatkowania Apple'a wahała się w ostatnich latach od 0,005 proc. do 1 proc. Uznano to za pomoc publiczną, niedozwoloną unijnymi przepisami ochrony konkurencji.

KE domagała się od Irlandii ściągnięcia brakującej jej zdaniem kwoty z Apple'a, ale władze tego kraju nie zgadzają się z tym. Dlatego sprawa trafiła przed unijny sąd.

Apple, co oczywiste, ani myśli płacić 13 mld euro ekstra. Argumentuje, że jego przychody są objęte daniną głównie w USA, bo tam firma ponosi zasadnicze koszty związane z rozwojem produktów. CEO Tim Cook podkreślał, że korporacja rozliczała podatki zgodnie z prawem i określił całą akcję jako polityczną.

Polski rząd poparł w ub.r. stanowisko Komisji Europejskiej. Będzie mógł zabrać głos w tej sprawie podczas postępowania w sądzie w Luksemburgu.


Google uległ fiskusowi

Rozliczenia podatkowe amerykańskich koncernów poprzez irlandzkie oddziały, co pozwala korzystać z niższych stawek podatkowych w tym kraju, to nie nowy problem. Niedawno francuski fiskus przycisnął Google'a, żądając 1,6 mld euro niezapłaconych jego zdaniem podatków z tytułu transakcji, które rozliczała irlandzka spółka, ale danina w ocenie skarbówki należała się francuskiemu fiskusowi. Aby zdobyć na to dowody, swego czasu przeprowadzono rewizję w biurze koncernu w Paryżu. W minionym tygodniu Google w ramach ugody zgodził się zapłacić 1 mld euro, co uznano za precedensowy sukces w walce organów skarbowych w Europie o podatki z międzynarodowymi koncernami.