Weijing W., były dyrektor Huawei zatrzymany 8 stycznia br. przez ABW, a następnie aresztowany na 3 miesiące pod zarzutem szpiegostwa, po raz pierwszy od tego wydarzenia wydał oświadczenie. Zapewnia w nim o swojej niewinności.

"Nigdy świadomie nie miałem kontaktu, a już na pewno nie współpracowałem z jakimkolwiek wywiadem, w szczególności z wywiadem chińskim" - utrzymuje były dyrektor Huawei Polska ds. sprzedaży na rynku publicznym, który wkrótce po aresztowaniu został zwolniony z pracy. Koncern wyjaśnił, że zarzucane mu czyny nie mają nic wspólnego z firmą, a incydent nadwyrężył jej wizerunek. Oprócz Weijinga W. aresztowano również Piotra D., pracującego dotychczas w Orange.

"Jedynym celem mojej pracy było rozwinięcie współpracy pomiędzy Huawei a Polską w obszarze inwestycji i rozwoju zaawansowanych technologii" - podkreśla były dyrektor chińskiego koncernu.

Dodaje, że nie może szczegółowo odnieść się do materiału dowodowego z uwagi na to, że jest on utajniony.

Zapewnia jednak, że nie tylko on osobiście, lecz również firma jest czysta.

"Według mojej najlepszej wiedzy Huawei jest niewinne, a wszystkie negatywne opinie, jakie są formułowane wobec Huawei w kontekście mojego zatrzymania są pozbawione jakichkolwiek podstaw" - twierdzi Weijing W.

Wkrótce po aresztowaniu pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa poinformował, że rozważana jest rekomendacja dotycząca korzystania ze sprzętu Huawei w Polsce, pod uwagę jest również brane wykluczenie firmy z rynku. Zapewnił jednak, że sprawa nie ma związku z zarzutami wobec byłego dyrektora.

Weijing W. mieszka w Polsce od 12 lat. Używa również imienia Stanisław. Od 2011 r. jest związany z Huawei. Od 2017 r. zajmował stanowisko dyrektora ds. sprzedaży w sektorze publicznym. Wcześniej pracował w chińskim konsulacie w Gdańsku. Jest absolwentem polonistyki na Uniwersytecie Języków Obcych w Pekinie.

"Nigdy nie wziąłbym udziału w czymkolwiek, co mogłoby wyrządzić krzywdę Polsce i Polakom" - napisał w oświadczeniu.