- Audyty dadzą nam wiedzę o nieprawidłowościach na rynku elektrośmieci, ale nie rozwiążą problemu szarej strefy. Ministerstwo Środowiska powinno spojrzeć na ten rynek kompleksowo, a nie rozwiązywać jedynie problemy punktowo – przekonywał prezes ZIPSEE Cyfrowa Polska, Michał Kanownik, na Forum Recyklingu w Poznaniu

Obowiązkowe audyty organizacji odzysku oraz zakładów przetwarzania mają ruszyć na początku 2018 r. Ich celem jest zapobieganie nadużyciom, zwłaszcza fikcji utylizacji elektroodpadów i wystawiania lewych zaświadczeń o dokonanym recyklingu. Ale firmy z branży obawiają się, że audyty nie ograniczą patologii.

Zgodnie z ustawą o ZSEE to producent lub wprowadzający (np. dystrybutor) sprzęt elektryczny i elektroniczny ponosi pełną odpowiedzialność za gospodarowanie odpadami, które powstają z produktów wprowadzanych przez niego na rynek. Za niespełnienie norm (a te będą rosły) i nieprawidłowości grożą mu kary, choć nie ma on możliwości pełnej kontroli nad procesem przetwarzania.

W 2016 r. limity zbiórki elektrośmieci dla wprowadzających wynoszą nie mniej niż 40 proc. średniorocznej masy sprzętu wprowadzonego na rynek. W 2018 r. limit wzrośnie do 50 proc., w 2019 r. – do 55 proc., a w 2020 r. – do 60 proc.

Według raportu Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska w 2016 r. na polski rynek wprowadzono łącznie ponad 583,1 mln kg sprzętu elektrycznego i elektronicznego. To prawie 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Zebrano ponad 232,6 mln kg zużytego sprzętu, a przetworzono 223 mln kg.  

Z danych Inspektoratu wynika również, że masa zużytego sprzętu przekazanego do ponownego wykorzystania wyniosła ponad 864 tys. kg. Wszystkie organizacje odzysku w 2016 r. osiągnęły wymagane limity.