Jeżeli auto jest wykorzystywane zarówno do celów służbowych, jak i prywatnych, będzie można odliczyć najwyżej 50 proc. wydatków związanych z jego używaniem - pod warunkiem, że pojazd zostanie uwzględniony w ewidencji środków trwałych. Gdy nie będzie go w ewidencji, limit wydatków akceptowanych przez fiskusa wyniesie tylko 20 proc. - projekt takich zmian przygotowało Ministerstwo Finansów.

W koszty będzie można wrzucić 100 proc. wydatków tylko na auta, które są wykorzystywane wyłącznie do celów związanych z działalnością gospodarczą. Ale fiskus stawia warunek - przedsiębiorca musi prowadzić ewidencję przebiegu takiego pojazdu. Jej brak oznacza, że trzeba stosować wspomniany niższy limit odliczeń. Pojazdy w firmie będą więc rozliczane na podobnych zasadach, jak do celów VAT. Nowe regulacje zwiększą koszty zwłaszcza drobnych przedsiębiorców, którzy używają prywatnych aut do celów związanych z działalnością firmy.

Wzrośnie natomiast limit amortyzacji dla samochodów osobowych - z obecnych 20 tys. euro do 150 tys. zł. Dotyczy on także pojazdów leasingowanych. Zostanie zlikwidowana tzw. kilometrówka dla przedsiębiorców (wg stawek za kilometr będzie można natomiast nadal rozliczać pracowników, którzy jadą prywatnym autem w celach służbowych).

Przygotowana nowelizacja to część zmian w CIT i PIT. Wejdzie w życie 1 stycznia 2019 r. Fiskus dociśnie śrubę zmotoryzowanym przedsiębiorcom po raz kolejny. Wcześniej przedłużono do końca 2019 r. limit 50-proc. odliczenia VAT od aut firmowych.