Sprzedaż smartfonów Huawei w Europie w II kw. br. po latach intensywnych wzrostów spadła o 16 proc. rok do roku - ustalił Canalys. Zdaniem analityków jest to skutek amerykańskich sankcji ogłoszonych w maju br., gdy firmie groziło odcięcie od Androida, usług Google'a i komponentów do produkcji sprzętu.

Na problemach koncernu skorzystali inni duzi gracze. Samsung umocnił pozycję lidera, zwiększając dostawy o 20 proc. To efekt rozmów z dużymi detalistami i operatorami, którym koreański gigant jawił się jako stabilna alternatywa. Jak zauważa Canalys, niewielka lojalność użytkowników sprzętu z Androidem z dolnej i średniej półki, która długo podkopywała pozycję Samsunga, tym razem przyczyniła się do jego najlepszego wyniku od lat. Gigant osiągnął ponad 40 proc. udziału w europejskim rynku smartfonów. Wyniki potwierdzają również mniejsze zainteresowanie iPhone'ami (-17 proc. r/r/).

W ocenie Canalys Europa utrzymała opinię jednego z najbardziej chwiejnych rynków pod względem lojalności wobec marki, co jest zarówno zagrożeniem, jak i szansą dla dostawców.


Dwóch się bije, trzeci korzysta

Za główną siłę na rynku uznano Xiaomi, które ma mocną pozycję głównie w krajach, gdzie nabywcy są wrażliwi na ceny, Rośnie jednak także zaufanie operatorów do chińskiego koncernu. W II kw. br. zwiększył on sprzedaż o 48 proc. rok do roku, co jest najlepszym wynikiem w czołówce. Znajduje się na 4 pozycji w rankingu.

"Wzmocnienie Samsunga niekoniecznie leży w interesie kanału sprzedaży. Jeśli firma urośnie wobec słabnącego Huawei, może mieć silniejszą pozycję negocjując marże. Dlatego dystrybutorzy, detaliści i operatorzy poszukują alternatywnych marek, by zmniejszyć uzależnienie od Samsunga" - wyjaśnia analityk Canalys. Zauważa, że początkowo Xiaomi nie było faworytem operatorów, ze względu na niskie marże w kanale sprzedaży, ale apetyt na współpracę z Xiaomi rośnie wraz z marginalizacją mniejszych marek. Producent korzysta także z wczesnego wdrożenia technologii 5G.