W minionych miesiącach trwały rozmowy z wieloma potencjalnymi kupcami Ingram Micro - twierdzi Reuters. Wśród nich są ponoć chińskie fundusze, w tym Huarong. Powodem poszukiwań kupca na największego światowego dystrybutora jest zadłużenie grupy HNA, do której należy obecnie Ingram. Chiński holding w ostatnim okresie zrobił zakupy za ponad 50 mld dol. W I kw. br. mógł mieć problem ze spłatą 2,4 mld dol. należności - twierdził Bloomberg.

Rzecznik Ingrama przypomina, że firma zgodnie z decyzją amerykańskiego regulatora musi zachować odrębność operacyjną wobec chińskiego właściciela. Ewentualna sprzedaż kolejnemu chińskiemu inwestorowi z pewnością oznaczałaby wnikliwą weryfikację inwestycji przez amerykańskie organy, co zdaniem rzecznika czyniłoby realizację takiej inwestycji "wielkim wyzwaniem". Proces zakupu Ingrama przez jeden z funduszy HNA ciągnął się prawie rok, gdyż transakcję miesiącami prześwietlał CFIUS - urząd sprawdzający inwestycje zagraniczne w USA. W końcu dał jednak zielone światło.

Ingram Micro został przejęty w końcu 2016 r. (za 6 mld dol.) przez należący do grupy fundusz. Pogłoski o możliwej ponownej sprzedaży firmy pojawiły się już na początku roku. Jednak HNA oraz Ingram Micro zaprzeczyły, iż jest taki plan.

W minionym kwartale Ingram Micro poprawił wyniki, w ujęciu globalnym zwiększając sprzedaż o 13 proc. (do 11,8 mld dol.), a zysk wzrósł o ponad 20 proc. (do 47 mln dol.). CEO Alain Monie zapewnia, że dołek - związany według niego głównie z etapem przejmowania spółki - dystrybutor ma już za sobą.