Departament handlu USA wydłużył "czarną listę" firm objętych zakazem współpracy z przedsiębiorstwami w USA. Sankcje objęły Dahua i Hikvision - producentów kamer do monitoringu ze światowej czołówki, SenseTime - najdroższy na świecie start-up specjalizujący się w rozwiązaniach sztucznej inteligencji, jak również inne firmy z sektora AI: iFlyTek, Megvii, Yitu. SenseTime i Megvii to duże spółki wspierane przez Alibabę.

USA nie spodobały się również obecne na rynku od ok. 20 lat chińskie korporacje: Meiya Pico - specjalizująca się w informatyce śledczej i cyberbezpieczeństwie, a także Yixin - dostawca rozwiązań automatyki przemysłowej.

Embargo oznacza zakaz handlu z tym firmami podmiotów z USA i innych korzystających z amerykańskiej technologii. Na każdą transakcję z firmami z "czarnej listy" wymagana jest specjalna licencja, o którą trzeba złożyć wniosek do departamentu handlu, więc w praktyce przedsiębiorstwa te zostały odcięte od amerykańskiego rynku i dostawców.

USA zarzucają wspomnianym firmom udział w łamaniu praw człowieka. Zdaniem Amerykanów ich rozwiązania są wykorzystywane w represjach stosowanych wobec Ujgurów - mniejszości etnicznej mieszkającej w Chinach. Jak na razie Hikvision zaprzeczył tym oskarżeniom.

Huawei, które zostało objęte embargiem w czerwcu br. (później częściowo zawieszonym), co tłumaczono zagrożeniem bezpieczeństwa w USA, oceniało ostatnio, że z tego powodu utraci ok. 10 mld dol. przychodów. Sankcje zmusiły chińskiego giganta do przebudowy strategii.