Według RP zarzuty usłyszało 5 osób. Dotyczą udziału w zmowie przetargowej i fałszerstwa dokumentu w dwóch przetargach. Jeden z nich to wart 34 mln zł kontrakt na obsługę spotkań i konferencji w ramach polskiej prezydencji w UE. Wygrało go konsorcjum trzech firm - CAM Media, Easy Log i IT Expert. Podejrzenia wzbudził fakt, że nie wybrano firm doświadczonych w organizacji tego typu imprez, a konsorcjum zaoferowało dokładnie tyle, ile chciało przeznaczyć na ten cel organizujące przetarg MSZ. Ponadto według śledczych wykorzystano sfałszowane referencje. W 2013 r. CBA zatrzymało jedną z wysoko postawionych urzędniczek ministerstwa w związku z ustawianiem przetargów. W tej konkretnej sprawie 'pomagać' miał zdaniem śledczych jej partner. Oboje usłyszeli zarzuty. Sprawę prowadzi Prokuratura Apelacyjna w Warszawie.

Rzeczpospolita twierdzi, że wśród nowych podejrzanych są także trzej menedżerowie z konsorcjum firm, które wygrało przetarg na budowę systemu wspomagania obsługi policji.

Jak podaje gazeta, śledczy wpadli na kolejny trop dzięki zapisom z dysków twardych przejętych przez CBA. Osoby zamieszane w przekręty czuły się ponoć tak pewnie, że niemal otwarcie dogadywały lewy biznes w korespondencji e-mail.

Do przeszukań w CAM Media w związku z przetargiem na prezydencję w UE doszło w 2013 r. w ramach akcji CBA, w której zatrzymano 18 osób, w tym 15 menedżerów z firm IT, wiceprezesa GUS-u, pracownika Centrum Informatyki Statystycznej oraz naczelnika Wydziału Zamówień Publicznych w Biurze Dyrektora Generalnego MSZ. Spółka zapewniała wówczas, że nie uczestniczyła w żadnych mechanizmach korupcyjnych. 

Infoafera wybuchła w 2011 r., gdy CBA zatrzymało ówczesnego szefa Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. Ma zarzuty przyjęcia łapówek na kwotę ok. 3 mln zł. W sądzie jest już akt oskarżenia.