Tegoroczny "czarny piątek" już za nami, ale może na dłużej położyć się cieniem na wizerunku NTT System. Mianowicie, jak wynika z informacji na wykop.pl, w ramach promocji spółka sprzedała na Allegro telefony OnePlus 7 Pro 8GB/256GB Almond z 15-procentowym upustem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że... odpowiedzią dystrybutora na umowy kupna - sprzedaży było pismo "o uchyleniu się od skutków oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu".

Tłumacząc na nasze sprzedawca oznajmił nabywcom, że nie dostaną zakupionych smartfonów, ze względu na... zbyt wysoką zniżkę. Twierdził, że w ofercie na Allegro podano błędną cenę urządzenia. "Cena jest aż o 15% procent niższa od oficjalnej ceny (rynkowej) ustalonej przez producenta, co wskazuje, że błąd miał charakter istotny" - zakomunikowała spółka. Powołała się na art. 84 par. 1 kc (błąd jako wada), przekonując, że tak duży jej zdaniem upust powstał w wyniku niewłaściwego działania systemu sprzedażowego. Utrzymywała również w liście do klientów, że cena telefonów "w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości wskazywała na błąd", który nabywca mógł według spółki z łatwością zauważyć sprawdzając oferty innych sprzedawców, "a nawet bez sprawdzania kierując się jedynie zasadami logiki i doświadczenia życiowego." - pisało NTT System.


"Po prostu kpina"

Korespondencję i całą sprawę wystawiono na wykop.pl, a w sieci zawrzało. Internauci komentowali, że 15 proc. zniżki to nic nadzwyczajnego w dzień powszechnych promocji. Według NTT regularna cena telefonu to 2899 zł. Zatem przy 15 proc. zniżki sprzęt rozszedł się za 2464,15 zł za szt. Nawet po promocjach na Allegro podobne modele można kupić za 2649 zł, więc jeżeli w systemie sprzedażowym dystrybutora rzeczywiście był błąd, to raczej nie aż taki, że "nie budził wątpliwości" nabywców.

"Po prostu kpina, jak można tak po prostu wymigać się od wysłania towaru po prawidłowo zawartej umowy kupna/sprzedaży??" - skomentował jeden z kupujących w obsługiwanym przez NTT oficjalnym sklepie One Plus w strefie marek na Allegro.

"Robią sobie jaja z ludzi. W czasie przedłużonego black friday anulowali zakup telefonu OnePlus 7 PRO mimo, że jego cena została obniżona względem innych ofert o 10-15%, natomiast względem oferty na oficjalnej stronie OnePlus dosłownie o grosze" - grzmi inny z nabywców.


NTT jednak wyśle telefony

Po tym, jak sprawa wyszła na jaw, a z komentarzy wynikało, że spółka ma niewielką szansę obronić swoje stanowisko w razie sporu prawnego, NTT zmieniło stanowisko o 180 st. Zapewniło, że jednak wyśle klientom telefony.

„W nawiązaniu do sytuacji związanej z zakupami w NTT System S.A. telefonów OnePlus 7 Pro 8GB/256GB Almond i późniejszym przesłanym przez spółkę do Klientów „Oświadczeniem Sprzedawcy” informujemy, że opublikowana w dniu 30 listopada 2019 roku cena produktu istotnie była wynikiem błędu systemu. Ww. oświadczenie niepotrzebnie tylko skomplikowało sytuację - przyznajemy, iż nie powinno ono trafić do Klienta.
NTT System S.A. w trosce o naszych Klientów, z poszanowaniem ich praw, wszystkie zamówienia będące przedmiotem sprawy niezwłocznie zrealizuje z uwzględnieniem niższej ceny, widniejącej przy produkcie w dniu zakupu." - poinformowała spółka.

NTT nie ujawniło, ile wspomnianych smartfonów OnePlus zostało sprzedanych w promocji (30.11 przed godz. 18 w ofercie były jeszcze 22 szt.) - innymi słowy, czy cała afera była warta "oszczędności" ze wstrzymania dostaw do klientów. Nie wiadomo też, jaka miała być zamierzona zniżka, skoro nie 15 proc. Mimo że krytykowany dystrybutor przypomniał sobie starą prawdę, że klient ma zawsze rację, kiepska opinia pozostała. W oficjalnym sklepie OnePlus na Allegro w ostatnich dniach dominują "negatywy", których wcześniej tu nie było (choć jak dotąd nie ma ich wiele - 8 negatywnych opinii na 29 pozytywnych w ciągu 7 miesięcy). W sklepie nie ma obecnie żadnego produktu wystawionego na sprzedaż.