Jak wynika z danych LOG Systems, producenta systemu do audytu oprogramowania, problem piractwa komputerowego w polskich firmach może być jeszcze większy. Niemal każda kontrola wykazuje nielegalne wykorzystywanie takich aplikacji jak Microsoft Office, Adobe Photoshop czy Autodesk. Według LOG Systems wymaganych licencji nie ma średnio ok. 8 proc. aplikacji (nie licząc tych, które mają licencje, ale nieaktualne, czyli również są używane nielegalnie). Dane te dotyczą jednak tylko tych firm, które same zdecydowały się na audyt oprogramowania. 

LOG Systems odnotował rosnące zainteresowanie aplikacjami do monitorowania legalności programów komputerowych w firmach.

- Wynika to częściowo z faktu, że polskie prawo jest bardzo surowe dla złodziei oprogramowania. Z drugiej strony przedsiębiorcy zaczynają zdawać sobie sprawę, że pirackie aplikacje mogą zawierać w sobie wirusy i programy szpiegowskie. Trzeba o tym głośno mówić, co może być bardziej skuteczne niż nowe zapisy prawne - twierdzi Grzegorz Filarowski, prezes zarządu LOG Systems.  

Również według Krzysztofa Janiszewskiego, specjalisty Microsoftu do spraw ochrony własności intelektualnej, problemem polskiego rynku nie są ustawy. Jego zdaniem obecnie obowiązujące przepisy regulujące kwestie ochrony własności intelektualnej w Polsce można uznać za wystarczające. Obok ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz kodeksu karnego, wymienia także ubiegłoroczną nowelizację ustawy o kontroli skarbowej. Rozszerzyła ona zakres uprawnień i obowiązków kontroli skarbowej o wykrywanie naruszeń praw własności intelektualnej.

 Przedstawiciel Microsoftu zwraca uwagę, że od pewnego czasu polskie sądy orzekają coraz surowsze kary za piractwo. Częściej zapadają wyroki nakazujące zapłatę odszkodowań. W przypadkach indywidualnych sprawców są to kwoty rzędu kilku tysięcy złotych. Przedsiębiorstwa zazwyczaj zawierają z pokrzywdzonymi producentami ugody. W takich przypadkach odszkodowania sięgają dwu- lub trzykrotnej wartości oprogramowania.

Jakub Szynkarek, aplikant adwokacki i doktorant, podkreśla, że polska ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z punktu widzenia roszczeń przysługujących podmiotom, których prawa zostały naruszone, jest uznawana za jedną z bardziej rygorystycznych w Europie. Bartłomiej Witucki, koordynator BSA w Polsce potwierdza, że trudno wskazać zasadnicze braki w polskim prawie autorskim (jednym z wyjątków może być procedura Notice & Takedown - dotyczy blokowania treści przez administratora serwera www, która jest w toku prac legislacyjnych).  

 – Problemem w Polsce jest skuteczność egzekwowania prawa, w szczególności na etapie postępowań sądowych, które są zbyt przewlekłe. I nie chodzi tylko o sprawy związane z naruszeniem praw autorskich czy nieuczciwej konkurencji. Problem przewlekłości postępowań sądowych ma charakter generalny – podsumowuje przedstawiciel BSA.