O A.pl Internet stało się głośno, gdy ostatnio poinformowano, że Apple złożył w polskim Urzędzie Patentowym wniosek o unieważnienie znaku towarowego A.pl, należącego do polskiej spółki. Pod tym adresem działają internetowe delikatesy. Apple uzasadniając swoje żądanie miało stwierdzić, że polska firma korzysta z renomy jego znaków. Pismo w tej sprawie wpłynęło do Urzędu Patentowego już końcu zeszłego roku.

Zdaniem prezesa Radosława Celińskiego wniosek jest całkowicie bezzasadny, bo ani obie firmy, ani ich znaki towarowe nie mają ze sobą nic wspólnego. – Mamy zupełnie inne produkty i zakres działalności niż amerykański koncern. W naszym znaku graficznym również nie ma żadnego podobieństwa do Apple’a. Może wymawiane po angielsku 'A.pl' brzmi trochę podobnie jak 'Apple', pod warunkiem, że pominiemy kropkę w adresie, ale to absurd, żeby z tego robić sprawę.
 
Niedawno prawnicy A.pl Internet przedstawili stanowisko spółki w Urzędzie Patentowym, teraz piłeczka jest po stronie Apple’a. Rozstrzygnięcie sporu, o ile obie strony będą obstawały przy swoim, może zająć nawet kilka lat. Prezes Radosław Celiński podkreśla, że nawet w razie niekorzystnego wyniku dla polskiej firmy nie byłaby to katastrofa, bo spór idzie o znak towarowy, a nie np. o istnienie strony internetowej z e-sklepem. Jak na razie nagłośnienie sprawy w Polsce przyczyniło się do większego zainteresowania A.pl. Według szefa firmy w ostatnich dniach internetowe delikatesy odnotowały kilkukrotny wzrost odwiedzin.