NIK stwierdziła poważne nieprawidłowości w Krajowym Biurze Wyborczym. Według izby KBW dopuściło do funkcjonowania systemu, który miał liczne i istotne błędy. Niemal na każdym etapie przetargu naruszono prawo. Ogłoszono go zbyt późno (na 4 miesiące przed wyborami), aby możliwe było solidne przygotowanie i przetestowanie systemu wyborczego. W ocenie kontrolerów przetarg stwarzał ryzyko korupcji. Wygrała go spółka Nabino (jako jedyna złożyła ofertę). Moduł informatyczny dostarczyła niecały miesiąc przed wyborami. Okazało się, że KBW kupiła przysłowiowego kota w worku - zapłaciła za system (ponad 300 tys. zł z ponad 400 tys. zł, na jakie opiewało zamówienie) w ogóle go nie sprawdzając. Eksperci NIK wykryli krytyczne błędy w kodzie źródłowym, który stwarzał ryzyko włamania (według izby nie doszło do niego). Nabino utrzymuje, że do problemów, które opóźniły niemal o tydzień uzyskanie pełnych wyników wyborów, nie doszło z winy spółki.

 

Zdaniem NIK zaniedbania dotyczą nie tylko ostatniej głośnej historii. Także wcześniej dochodziło w KBW do nieprawidłowości. W tej sytuacji NIK skierował zawiadomienie do prokuratury i ABW.

KBW poinformowała, że system do obsługi wyborów prezydenckich jest już na ukończeniu, trwają jego testy. Rozwiązanie zostało przygotowane przez zespół informatyków z różnych uczelni (tym razem nie ogłoszono przetargu, bo nie było czasu na postępowanie). Wyniki wyborów mają być liczone ręcznie, a system będzie pracować w tle.