Wrocławski sąd rejonowy nie zaakceptował wniosku o tymczasowe aresztowanie pracownika Kapsch CarrierCom i osoby współpracującej ze spółką. Zgodził się na ich wyjście za kaucją, w wysokości odpowiednio 100 tys. zł i 50 tys. zł. Obaj mają też dozór policji i zakaz kontaktowania się z określonymi osobami - poinformowała prokuratura.

Wobec trójki pracowników Kapsch CarrierCom i osoby z nimi współpracującej prokurator zastosował poręcznie majątkowe w kwocie 50 tys. zł, dozór policji, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu oraz zakaz kontaktowania się z określonymi osobami.

Sąd zdecydował także, że do aresztu nie pójdzie kierownik Zakładu Kompatybilności Elektromagnetycznej Instytutu Łączności Państwowego Instytutu Badawczego w Wrocławiu.

 

Lewe opinie i oszustwo na miliard złotych

Wszyscy zostali zatrzymani przez CBA w związku z podejrzeniem oszustwa na 1,1 mld zł w przetargu na budowę systemu kontroli jazdy pociągów, ogłoszonym przez PKP.

Według prokuratury w 2017 r. wrocławski Zakład Kompatybilności Elektromagnetycznej wydał nierzetelne opinie, które zostały wykorzystane w postępowaniu przed Krajową Izbą Odwoławczą. Celem miało być uzyskanie korzystnego rozstrzygnięcia dla konsorcjum Kapsch.

Prokuratura regionalna we Wrocławiu informuje, że zatrzymani mają zarzuty działania wspólnie i w porozumieniu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez konsorcjum Kapsch (w jego skład wchodziły 4 podmioty), utrudnienia przetargu ogłoszonego przez PKP i usiłowania doprowadzenia spółki PK PKL SA do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie ponad 1 mld zł. Stanowiła ona różnicę pomiędzy ofertą konsorcjum Kapsch a ofertą innego podmiotu. Prokuratura zarzuca także zatrzymanym, że usiłowali doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości w kwocie prawie 3 mld zł. Jest to wynagrodzenie za ewentualne zrealizowanie kontraktu po wygranym przetargu.