Warszawski Sąd Administracyjny częściowo uchylił decyzję prezesa UODO, który w marcu br. nałożył 943 tys. zł kary na spółkę Bisnode za naruszenie przepisów RODO. Sprawa wraca do ponownej analizy przez urząd.

Kara wymierzona Bisnode była pierwszą w Polsce po wprowadzeniu RODO. UODO stwierdził naruszenie art. 14 ust. 1-3 RODO (niespełnienie obowiązku informacyjnego). Bisnode przetwarzała dane pozyskane m.in. z CEIDG. Zdaniem urzędu nie informowała w należyty sposób o tym fakcie (adnotacja na stronie internetowej to w ocenie urzędu za mało). Problem był poważny, bo dotyczył ponad 6 mln osób. Z tego bezpośrednio e-mailem zawiadomiono jedynie 90 tys. osób, a 12 tys. z nich sprzeciwiło się przetwarzaniu danych. Bisnode zaskarżyła decyzję w WSA.


Wymiar kary do poprawy

Według UODO sąd uchylił decyzję o karze w części dotyczącej nakazu dopełnienia obowiązku informacyjnego wobec osób prowadzących działalność gospodarczą w przeszłości. Oddalono natomiast skargę spółki w części dotyczącej osób, które prowadzą aktualnie lub mają zawieszoną działalność.

Dlatego UODO ma zająć się problemem jeszcze raz, bo zmieniła się liczba osób dotkniętych naruszeniem, a to miało wpływ na wysokość kary. Wyrok nie jest prawomocny.

Wyrok WSA nie oznacza jednak, że przedsiębiorstwa mogą bardziej na luzie podchodzić do stwierdzonych przez UODO nieprawidłowości i obowiązku informacyjnego, wynikającego z RODO.

Według urzędu WSA przyznał rację UODO - uznał, że podmiot pozyskujący dane osobowe przedsiębiorców z jawnych rejestrów w celu świadczenia usług komercyjnych, musi przekazać informację o przetwarzaniu bezpośrednio każdej osobie, której te dane dotyczą. Zdaniem sądu wysoki koszt wysyłki takiego zawiadomienia tradycyjną pocztą (na co wskazywała spółka) nie zwalnia z obowiązku informacyjnego.

Na rozpatrzenie przez WSA czekają kolejne zaskarżone kary UODO wymierzone spółkom za złamanie przepisów RODO: 2,8 mln zł dla Morele.net oraz 200 tys. zł dla ClickQuickNow.