Szef poddostawcy Samsunga oraz ośmiu jego pracowników nielegalnie sprzedało chińskiemu konkurentowi technologie produkcji zagiętych ekranów OLED. Zainkasowali z tego tytułu w sumie ok. 13,8 mln dol. - według południowokoreańskiej prokuratury. Pracownicy firmy (również ma siedzibę w Korei Płd.) zasiądą na ławie oskarżonych. Rusza proces. Organy ścigania nie ujawniają nazwy "chińskiego konkurenta". Wiadomo jedynie, że produkuje ekrany. Oskarżeni mieli dokonać "transferu technologii" do Chin między majem a sierpniem br. Przyłapano ich na gorącym uczynku, gdy ładowali przedmioty ujawniające tajemnice Samsunga na statek płynący do Chin.

"Jesteśmy zszokowani wynikami śledztwa, w czasie gdy rywale zaostrzyli konkurencję na polu technologii" - oświadczył Samsung Display.

Samsung poświęcił na badania i rozwój nad wyświetlaczami OLED 6 lat, wydając na ten cel ponad 130 mln dol. Czyli "chiński konkurent" pozyskał gotową technologię (m.in. "laminacji 3D") za niewiele ponad 10 proc. tej kwoty w ciągu kilku miesięcy. Zaawansowane wyświetlacze należą do kluczowych rozwiązań zastosowanych w nowych flagowych urządzeniach koreańskiej marki. Skopiowanie tych podzespołów przez innego producenta byłoby sporym problemem dla koreańskiego koncernu.

Szef firmy oskarżony o kradzież technologii postanowił dogadać się z Chińczykami, bo przedsiębiorstwu spadała sprzedaż. Aby ukryć lewe transfery w nielegalny proceder została zaangażowana firma - krzak, zarejestrowana na szwagierkę oskarżonego - ustaliła prokuratura.