Sędzia łódzkiego sądu okręgowego zgubił pendrive, na którym były zapisane projekty postanowień, wyroków i uzasadnień do nich. Z wyjaśnień sądu wynika, że mogą zawierać masę danych różnych osób. Możliwe, że ktoś będzie próbował je wykorzystać - ostrzega łódzki sąd. Zdarzenie ujawniono 12 września. Wynika z tego, że jak dotąd nośnik się nie odnalazł. Zaginione pliki dotyczą niektórych spraw prowadzonych w X i XIII wydziale gospodarczym, które wpłynęły do sądu od kwietnia 2016 r. do sierpnia 2019 r.

Jakie dane znajdowały się na zaginionych rekordach? Jak wyjaśnia sąd, w wyrokach co do zasady podawane są imiona i nazwiska. W przypadku postanowień, zakres danych zależy od szczegółów sprawy. We wniosku o zwrot kosztów dojazdu do sądu czy utraconego zarobku mogą np. pojawić się dane pracodawcy, rodzaj środka lokomocji, numer rachunku bankowego, adres. W dokumentach zapisanych na zgubionym pendrive mogły znaleźć się również dane dotyczące sytuacji rodzinnej, majątkowej, finansowej, chorób, schorzeń konkretnych osób.
 
W ocenie sądu jest natomiast mało prawdopodobne, by w plikach były numery PESEL, numery i seria dowodu osobistego, ale nie można tego wykluczyć. Sąd nie podaje natomiast, dane ilu osób są zagrożone.

O problemie został już poinformowany Urząd Ochrony Danych Osobowych. Zdaniem rzecznika sądu sędzia miał prawo wynieść z sądu pendrive z dokumentami z danymi. Sąd zapewnia, że zdarzenie nie ma wpływu na toczące się postępowania.

Za naruszenie zasad RODO jednostki publiczne są dużo łagodniej traktowane niż przedsiębiorcy. Maksymalna kara finansowa wynosi dla nich 100 tys. zł (np. w przypadku sądów, urzędów, szpitali itd.), a dla jednostek kultury (biblioteki, domy kultury, galerie itp.) - najwyżej 10 tys. zł.

Przedsiębiorcy grozi sankcja do 4 proc. rocznego obrotu (w skali światowej) lub do 20 mln euro.