Miernikiem efektywności kontroli podatkowych i celno-skarbowych w 2019 r. będzie liczba kontroli pozytywnych (tj. z wykryciem nieprawidłowości na kwotę co najmniej 3 tys. zł) w ogólnej liczbie kontroli - według wytycznych szefa KAS. W 2018 r. oraz 2017 r. stosowano wskaźnik dodatkowych wpływów budżetowych.

Jak wynika z analizy ekspertów EY, takie postawienie sprawy może mieć dwojakie skutki - zarówno korzystne, jak i problematyczne dla firm.

Dobra wiadomość jest taka, że zastosowanie kryterium skuteczności kontroli na poziomie 3 tys. zł może oszczędzić firmie, u której nie wykryto dużych nieprawidłowości, kolejnych i ciągnących się dłużej kontroli. Możliwe bowiem, że fiskus zadowoli się niewielkim łupem i nie będzie dalej szukać nieprawidłowości w tej samej firmie.

Z drugiej strony organy skarbowe raczej nie będą skłonne odpuścić nawet najdrobniejszych spraw w rozliczeniach podatkowych, aby osiągnąć wspomniany limit kwotowy.

Ponadto według KAS ma wzrosnąć wskaźnik trafności typowania podmiotów do kontroli do 90 proc. w 2020 r. (dla porównania w 2017 r. wyniósł 83,5 proc.). Tutaj gorsza wiadomość. W ocenie ekspertów EY wymaganie wyższego poziomu analiz przed kontrolą może skutkować tym, że do sprawdzenia zostaną wskazane przedsiębiorstwa, w których łatwiej zanegować rozliczenia podatkowe - co nie zawsze jest jednoznaczne z celowym unikaniem opodatkowania.

Jak wyjaśnia zastępca szefa KAS, Paweł Cybulski, nowe kryterium 3 tys. zł "ma na celu zapewnienie ekonomiki kontroli poprzez eliminowanie angażowania kontrolnego w sprawy o bardzo małych skutkach podatkowych i stymulowanie wyższego poziomu analiz przedkontrolnych."

Przedstawiciel KAS zapewnia przy tym, że wprowadzony limit nie zachęci skarbówki do ograniczania aktywności do prostych kontroli, bo będą też inne wskaźniki jej skuteczności (kwota ustaleń przypadająca na jedną kontrolę oraz suma dodatkowych wpływów budżetowych).