W 2011 r. trzeba się liczyć z większym niebezpieczeństwem wyłudzania danych przy pomocy phishingu i rozrostu sieci botnetu – prognozuje Maciej Iwanicki, inżynier systemowy Symanteca. Jego zdaniem narzędzia phishingowe będą łatwiejsze w obsłudze, co zachęci cyberprzestępców do stosowania tej metody. Większe niebezpieczeństwo będą stanowić wirusy takie jak odkryty w 2010 r. Stuxnet, które umożliwiają przejęcie kontroli nad krytyczną infrastrukturą wybranego państwa. „Cyberterroryzm nabiera realnych kształtów” – ostrzega Symantec. Niewykluczone, że w przyszłym roku pojawi się więcej podobnych ataków – co prawda o mniejszej skali rażenia, ale nakierowanych na konkretne cele, np. wyłudzenie informacji bądź szantażowanie instytucji. Drugim groźnym wirusem jest Hydraq (znany również pod nazwą Aurora) -  narzędzie do śledzenia organizacji i wykradania danych poprzez luki w oprogramowaniu.

Symantec przewiduje, że w 2011 r. wzrośnie liczba ataków na sprzęt  mobilny w firmach – telefony, komputery, tablety, czytniki e-booków. Przedsiębiorcy natomiast będą więcej inwestować w zabezpieczenia urządzeń przenośnych, szyfrowanie, tworzenie kopii zapasowych oraz archiwizację. Szybka popularyzacja wirtualizacji i cloud computingu ujawnią problemy z zabezpieczaniem tych rozwiązań. Według ankiety dotyczącej odzyskiwania systemów po awarii, przeprowadzonej na zelcenie producenta wśród menedżerów IT z 18 krajów, wirtualizacja i cloud computing komplikują usuwanie skutków awarii systemów. Niemal połowa (44 proc.) danych w systemach wirtualnych nie jest regularnie dołączana do systemu tworzenia kopii zapasowych, a tylko jeden na pięciu respondentów używa replikacji i przełączania awaryjnego w celu ochrony środowisk wirtualnych. Respondenci zaznaczyli też, że 60 proc. serwerów wirtualnych nie jest objętych bieżącymi planami usuwania skutków awarii.