Procedura wprowadzania odwróconego VAT na elektronikę trwała za długo, upływ czasu był niekorzystny - wynika z zeznań Michała Kanownika przed sejmową komisją śledczą ds. wyłudzeń VAT. Obecnie trwa przesłuchanie prezesa związku branżowego, zrzeszającego największe firmy z sektora elektronicznego działające w Polsce.

"Dla nas upływ czasu wygląda inaczej niż dla urzędników. Dla nas każdy miesiąc, to są konkretne transakcje i pieniądze." - zwrócił uwagę Michał Kanownik. Przekonywał, że z punktu widzenia przedsiębiorców ustawa wprowadzająca odwrócony VAT na elektronikę powinna być przyjęta szybciej.

Jak zauważył szef ZIPSEE, tylko trzymiesięczne opóźnienie wejścia w życie tzw. odwróconego VAT na telefony komórkowe, laptopy, tablety i konsole (co ostatecznie nastąpiło 1 lipca 2015 r.) oznaczał 300-400 mln zł straty dla Skarbu Państwa. Według raportu ZIPSEE i kancelarii DLA Piper z początku 2014 r., który pierwszy dokumentował tak precyzyjnie skalę problemu, straty fiskusa tylko na telefonach komórkowych wyniosły w 2013 r. ok. 2 mld zł. Przyznał, że skala zjawiska była według niego "porażająca".

Szef ZIPSEE poinformował, że w listopadzie 2013 r., branża zwróciła uwagę ministerstwa finansów na problem wyłudzeń VAT w elektronice, a do spotkania w tej sprawie w MF doszło na początku 2014 r. Związek apelował o wprowadzenie rozwiązań ograniczających ten proceder, natomiast resort finansów stał na stanowisku, że takie rozwiązanie wymaga derogacji (czyli zgody KE i wydłużonej procedury). Tymczasem można go było już wówczas wprowadzić według szefa ZIPSEE "szybką ścieżką". Jak wyjaśnił prezes, związek "tłumaczył od podstaw" resortowi, co można zrobić. Ponadto MF oczekiwało od ZIPSEE, że samo przygotowuje raport na temat strat fiskusa (czego efektem był dokument przygotowany z DLA Piper), choć zdaniem Kanownika mogło łatwiej przeprowadzić taką analizę.

"Nie rozumiałem wątpliwości ministerstw, bo nie było dyskusji i innych opcji" niż odwrócony VAT - zauważył szef ZIPSEE.

Dodaje, że wówczas nikt głośno nie mówił o systemowych rozwiązaniach, nie bardzo też było wiadomo jakie mają być.

Szef ZIPSEE podkreślił, że wiele krajów skorzystało ze stworzonych przez regulacje unijne możliwości odwróconego VAT na elektronikę wcześniej niż Polska. Problem u nas stał się szczególnie palący, gdy w 2013 r. taki krok uczynili Niemcy, i wówczas doszło do eskalacji wyłudzeń na polskim rynku.

Jak wyjaśnił, do pierwszych wyłudzeń VAT dochodziło w handlu elektroniką w Polsce w latach 2011 - 2012 (co jednak okazało się dopiero z perspektywy czasu, bo świadomość problemu nie była początkowo duża), natomiast w 2013 r. normalne handlowanie komórkami już nie było według niego możliwe, dlatego członkowie ZIPSEE wyszli z inicjatywą regulacji ustawowych. Wcześniej firmy z branży starały się poradzić sobie ze zjawiskiem nieuczciwej konkurencji działaniami rynkowymi - wyjaśnił Michał Kanownik.

"Odwrócony VAT to morfina podawana do systemu podatkowego, ale nie można podawać jej w nieskończoność" - zauważył Michał Kanownik. Według niego jest on po to, by był czas na wprowadzenie systemowego rozwiązania i to ZIPSEE zaznaczało od początku. Wówczas jednak, w 2014 r., w Polsce według niego nikt nie miał pomysłu na systemowe rozwiązania i nie było chętnych by go szukać.

Nie zgodził się również ze stwierdzeniem prof. Modzelewskiego, według którego (z wypowiedzi przytoczonej przez jednego z członków komisji), odwrócony VAT to efekt lobbystycznej działalności.

Przesłuchanie Michała Kanownika przed komisją śledczą ds. VAT trwa. Relację pokazuje TVP Info (choć nie non stop).