Toshiba może wziąć pod uwagę całkowite wycofanie się z operacji, które przynoszą jej straty i które już zostały ograniczone - zapowiedział Masayoshi Hirata, dyrektor finansowy firmy. Wymienił w tym kontekście telewizory i komputery - podaje Reuters.

W ub.r. biznes PC Toshiby został przeniesiony z głównej korporacji do spółki zależnej (Toshiba Information Equipments). Sygnały o możliwym wycofaniu się z rynku komputerowego pojawiały się już wiele miesięcy temu. W 2015 i 2016 r. trzy japońskie marki PC (Toshiba, Fujitsu i Vaio) długo negocjowały połączenie sił, ale nie doszło do porozumienia. Kilka tygodni temu ogłoszono przejęcie większości udziałów w spółce PC Fujitsu przez Lenovo.

Toshiba pogrążona w finansowym dołku dąży do ograniczenia kosztów i osiągnięcia rentowności. W III kw. br. korporacja wypracowała rekordowy zysk operacyjny - 1,2 mld dol., ale nie ma powodu do świętowania.

Jak się okazało, nadspodziewanie dobry wynik to efekt rosnącego popytu na pamięci i dyski SSD. Aż 97 proc. światowego zysku operacyjnego Toshiby wypracowała jej spółka dostarczająca półprzewodniki, która zostanie sprzedana za ponad 18 mld dol. konsorcjum, w skład którego wchodzą fundusze i spółki. Zakup sfinansują m.in. Apple, Dell i Kingston.

Prawdopodobnie transakcja nie zostanie zamknięta przed końcem roku finansowego Toshiby (31 marca 2018 r.), co oznacza kolejny rok straty netto japońskiej firmy - według prognozy blisko 1 mld dol. na minusie. To zła wiadomość, bo Toshiba pilnie potrzebuje dofinansowania. Hirata poinformował, ze powołał grupę roboczą, która "rozważa różne środki" w celu pozyskania kapitału.

Co bardziej istotne, nie wiadomo, na czym Toshiba będzie zarabiać po sprzedaży swojego najcenniejszego biznesu. Wprawdzie planuje odkupić mniejszościowy udział w spółce półprzewodnikowej, ale tak czy inaczej jej odłączenie stawia to pod znakiem zapytania dalszy los całej korporacji.

Szef finansów Toshiby uspokaja, że większe profity niż obecnie przeniesie m.in. biznes energetyczny, w związku z poprawą kontroli ryzyka i koncentracji na zysku, a nie na skali.

W ub.r. amerykański konglomerat energetyczny Toshiby wpędził korporację w aktualne problemy finansowe, generując miliardy dolarów straty, co zakończyło się bankructwem tej spółki zależnej.

Dodatkowo biznes energetyczny, tym razem związany z kontraktem na zakup LPG w USA, może kosztować firmę kolejne 1,8 mld dol., jeśli ceny ropy w najbliższych latach utrzymają się na obecnym poziomie.

W całym aktualnym roku finansowym 2017/2018 japońska firma spodziewa się prawie 3,8 mld dol. zysku operacyjnego (w tym 97 proc. z biznesu półprzewodnikowego). Korzystając z dobrej koniunktury zamierza zwiększyć inwestycje w produkcję pamięci do 5,3 mld dol., o 50 proc. więcej niż wcześniej planowała.