W dniach 25 - 29 listopada br. mundurowi urządzili nalot na kilkadziesiąt miejsc w całym kraju. Rewizje przeprowadzono u 42 osób. Zabezpieczono ponad 170 elektronicznych nośników danych. To część międzynarodowej akcji wymierzonej w sprzedawców i użytkowników oprogramowania IM RAT (Immiment Monitor Remote Access Trojan), skoordynowanej przez Europol i Eurojust. W Polsce sprawy wzięli w swoje ręce funkcjonariusze z wydziałów do walki z cyberprzestępczością komend wojewódzkich policji. Działali na polecenie prokuratury okręgowej w Gdańsku.

Postępowanie zainicjowały materiały przekazane przez australijskie służby, które namierzyły osobę rozprowadzającą szkodliwy program i jej klientów. Jak się okazało, znaleziono ich także w Polsce. Celem operacji było wyeliminowanie z obrotu nielegalnego i niebezpiecznego oprogramowania.

Remote Access Trojans to trudne do wykrycia oprogramowanie umożliwiające przestępcom nieograniczony dostęp do komputera ofiary (danych, haseł do kont bankowych), zdalny dostęp do kamery i mikrofonu czy rozsyłanie złośliwego oprogramowania. Taki program według prokuratury można kupić jedynie za 25 dol.

Za wytwarzanie, pozyskiwanie, sprzedaż lub udostępnianiu innym osobom oprogramowania umożliwiającego dostęp do informacji przechowywanych na cudzym komputerze grozi do 5 lat.