Komisja Europejska domaga się dostosowania warunków korzystania z serwisów społecznościowych do europejskich przepisów chroniących konsumentów. Chodzi np. o możliwość odstąpienia od umowy sprzedaży zawartej na odległość oraz skierowania pozwu przeciwko któremuś z amerykańskich gigantów w miejscu zamieszkania użytkownika w UE (obecnie trzeba iść w kwestiach spornych do sądu w USA). Brukseli nie podoba się m.in. także nieoznaczanie treści sponsorowanych, jednostronne zmiany warunków świadczenia usług, możliwość nieograniczonego usuwania treści.

KE domaga się ponadto reakcji na rozpowszechnianie fałszywych informacji i oszustwa dokonywane za pośrednictwem największych serwisów. Mają one miesiąc na przedstawienie planu wprowadzenia odpowiednich zmian, tak aby zapewnić zgodność z regulacjami UE. Jeżeli internetowi potentaci nie spełnią oczekiwań Brukseli, grożą im kary w poszczególnych krajach UE za naruszenie praw konsumentów (w Polsce - do 10 proc. rocznego obrotu w skali globalnej).