Huawei mógł mieć dostęp do sieci poprzez interfejsy przeznaczone dla agencji bezpieczeństwa. Tę metodę stosuje od ponad 10 lat - twierdzą amerykańscy urzędnicy dla The Wall Street Journal. O odkryciu w ub.r. poinformowano władze niemieckie i brytyjskie.

Niemiecki dziennik Handelsblatt informował niedawno, że dotarł do dowodów przekazanych władzom tego kraju, które ewidentnie mają wskazywać na współpracę Huawei z chińskimi służbami. Nie ujawniono jednak, co to za dowody.

Z kolei Brytyjczycy mieli podjąć decyzję o dopuszczeniu Huawei jedynie do budowy sieci 5G poza infrastrukturą krytyczną, znając już rewelacje przekazane przez amerykańskie służby - twierdzi WSJ.

 

Oskarżenia i złagodzone sankcje

Do tych przecieków doszły ostatnio zarzuty amerykańskich prokuratorów federalnych, którzy oskarżają Huawei i jego dwie spółki zależne o kradzież tajemnic handlowych firm z USA. Jest także mowa o współpracy chińskiego koncernu z Iranem i pomoc tamtejszym władzom w namierzaniu osób biorących udział w protestach.

Jednocześnie amerykański departament handlu w tym tygodniu kolejny raz z rzędu przedłużył okres przejściowy, łagodzący embargo wobec Huawei ogłoszone w maju ub.r. Mimo ciężkich oskarżeń wobec chińskiego giganta, przez następne 45 dni amerykańskie firmy mogą nadal robić z nim biznes.

Huawei zaprzecza zarzutom. Utrzymuje, że bez zgody operatora sieci nie ma dostępu do interfejsów, o których mówi informacja WSJ. Dlatego w praktyce mogą z nich korzystać służby danego kraju czy organa sądowe.

Nawiązując do działań departamentu sprawiedliwości twierdzi natomiast, że nowe oskarżenia są bezzasadne i opierają się w dużej mierze na sporach cywilnych z ostatnich 20 lat, które zostały już wcześniej wyjaśnione. Oskarża USA o próbę zaszkodzenia reputacji Huawei i działalności firmy. Koncern zapowiada, że udowodni bezzasadność zarzutów.