"Zgodziłem się, by amerykańskie firmy nadal sprzedawały Huawei swoje produkty" - oświadczył prezydent Donald Trump po spotkaniu z prezydentem Chin Xi Jinpingiem na szczycie G20 w Japonii. Przyznał, że koncerny z USA nie były zadowolone z sankcji. W maju br. Huawei i ok. 70 związanych z nim spółek wpisano na "czarną listę" departamentu handlu. Embargo miało w pełni wejść w życie w sierpniu br.

Decyzja Trumpa nie oznacza jednak, że Amerykanie odpuszczą Huawei. Prezydent stwierdził, że zgoda na sprzedaż dotyczy sprzętu, który "nie ma wpływu na bezpieczeństwo narodowe". Larry Kudlow, przewodniczący narodowej rady ekonomicznej, wyjaśnił z kolei, że ograniczenia zostaną zniesione tylko dla "produktów ogólnie dostępnych". Jako przykład podał procesory. Wynika z tego, że dostawy do Huawei nadal mogą być blokowane, jeżeli zdaniem Waszyngtonu nie zostanie spełnione kryterium "bezpieczeństwa narodowego". Sprawa handlu z chińskim koncernem nadal ma być analizowana przez amerykańskie władze. Jednak zniesienie embarga na dostawy "ogólnie dostępnych" komponentów, takich jak procesory, pamięć masowa czy na systemy operacyjne, pozwoli odetchnąć Huawei, które sumę utraconych przychodów w razie wprowadzenia sankcji oceniło na 30 mld dol.

 

Nie będzie wyższych ceł

Po spotkaniu z prezydentem Chin Donald Trump miał też inną dobrą wiadomość dla branży - poinformował, że nie zostaną wprowadzone wyższe cła na import z Chin warty 325 mld dol. Chodzi m.in. o 25-proc. cło na komputery, smartfony, monitory, konsole i inną elektronikę produkowaną w Chinach. Przeciwko daninie również protestowały amerykańskie firmy, obawiając się spadku sprzedaży (same laptopy miały podrożeć średnio o 120 dol.). Wprowadzenie nowych ceł mogło skończyć się podwyżkami cen sprzętu na całym świecie i trudną do przewidzenia reakcją klientów.

Ze słów prezydenta nie wynika jednak, że ostatecznie zrezygnował z nowych taryf celnych. Zapowiedział negocjacje. "Będziemy pracować z Chinami, aby sprawdzić, czy możemy dojść do porozumienia" - stwierdził Donald Trump.