Polska może nie wydać nawet połowy z prawie 1 mld euro unijnych środków na cyfryzację administracji - wynika z informacji "Pulsu Biznesu". Powodem są opóźnienia projektów. Urzędy wycofują się z nich albo ograniczają wydatki. Nie potrafią wykorzystać pieniędzy, jakie mają do dyspozycji w ramach programu operacyjnego Polska Cyfrowa.

"PB" przytacza przykłady projektów, z których zrezygnowano albo idą ślamazarnie, co grozi niedotrzymaniem terminów - warunków dofinansowania. Np. w wartym 103 mln zł projekcie digitalizacji akt postępowania przygotowawczego (iSDA), realizowanym dla Prokuratury Krajowej, w ciągu 2 lat wydano 0,6 mln zł, a do jego finalizacji zostało niecałe 6 miesięcy. Już wiadomo, że nie uda się zdążyć na czas.

Z kolei resort finansów zrezygnował z projektu za 80 mln zł, a Ministerstwo Sprawiedliwości - z zadań wartych 47 mln zł. Takich sytuacji było więcej. W efekcie będzie problem z wykorzystaniem 1,5 mld zł, jakie są do dyspozycji na granty w ramach POPC. Zdaniem dyrektora Centrum Projektów Polska Cyfrowa nie wszystko jeszcze stracone - według niego środki nie przepadną, pod warunkiem że pozostałe projekty będą realizowane bez zawirowań.

Wynika z tego, że w cyfryzacji administracji miało być lepiej (w nowej perspektywie finansowej), a wyszło jak zwykle. W latach 2007-2014 nie dokończono dużej części z 40 dużych projektów IT wartych ponad 4,2 mld zł albo nie spełniły one swoich zadań z uwagi na błędy i opóźnienia.

Już w 2016 r. nowa wówczas minister cyfryzacji alarmowała, że błędy popełnione dotychczas w programie Polska Cyfrowa mogą doprowadzić do zmarnowania funduszy. Zapowiedziała zmiany, które mają zapobiec czarnemu scenariuszowi.

Wkrótce potem ogłoszono wielki program cyfryzacji kraju.