Microsoft zamierza agresywnie przenieść Windows i aktualizacje systemu na platformę Azure w ramach Windows Virtual Desktop (WVD) - przekonuje Jed Ayres, dyrektor generalny Igel North America, w amerykańskim CRN-ie. Jego zdaniem zaczyna się rewolucyjna zmiana związana z systemem operacyjnym, podobna do tej, jaka nastąpiła kilka lat temu z pakietem Office, który dostał drugie życie w chmurze. Microsoft ogłosił dostępność WVD 30 września br.

Dyrektor uważa, że znaczenie wprowadzenia wirtualnego pulpitu Windows jest tak wielkie, jak rozpoczęcie swego czasu wirtualizacji serwerów. Jednak jego zdaniem dostawcy usług zarządzanych (MPS) i rozwiązań nie rozumieją, jak daleko idące będą konsekwencje.

Na rozwoju WVD miałyby stracić - zdaniem rozmówców CRN USA - przede wszystkim firmy żyjące z zarządzania i zabezpieczania Windows - MPS i dostawcy rozwiązań do ochrony punktów końcowych.

"Dostawcy usług muszą się obudzić" - apeluje dyrektor Igela. - "W ciągu ostatnich 34 lat Microsoft wypuścił 16 różnych wersji swojego systemu operacyjnego. To koniec." - twierdzi. Według przytoczonych opinii, integratorzy mają 3-5 lat na zmianę modelu biznesowego opartego na zarządzaniu i zabezpieczeniu Windows oraz na cyklach życia infrastruktury. Powinni szukać swojego miejsca w chmurowym modelu dostarczania usług.

Do przejścia na WVD mają zachęcić użytkowników dużo niższe koszty - według Microsoftu 70 proc. oszczędności na infrastrukturze, 60 proc. na licencjach i 60 proc. na kosztach pracy. Bliski koniec wsparcia Windows 7 może również część użytkowników przekonać do wirtualnego systemu, bo na WVD także po 2020 r. będzie można używać nadal aktualizowanej "Siódemki".

Dla Microsoftu priorytetem jest rozwój usług chmurowych, co podkreślano także na konferencji partnerskiej Microsoft One.