Upadłości domagał się Wielkosław Staniszewski, obecnie prezes Clean & Carbon Energy. We wrześniu br. stwierdził, że Komputronik jest mu winien 1,5 mln zł (rzekomy dług wykupił od CCE). Poznańska spółka twardo stała na stanowisku, że takich zobowiązań nie ma. Sąd przyznał rację dystrybutorowi - orzekł, że żądanie Wielkosława Staniszewskiego nie ma podstaw, a ponadto uznał szefa CCE za winnego złożenia wniosku w złej wierze. 

'Wnioskodawca sformułował wniosek o ogłoszenie upadłości wyłącznie dla szykany tj. w celu wywarcia nacisku na dłużnika, o czym świadczy poinformowanie uczestników rynku kapitałowego o jego złożeniu pomimo kwestionowania wierzytelności - napisano w uzasadnieniu wyroku - Wierzyciel nie skorzystał z przysługującej mu drogi sądowej w postępowaniu gospodarczym, a od razu złożył wniosek o ogłoszenie upadłości wiedząc, że Komputronik SA nie uznaje wierzytelności Clean & Carbon Energy SA (zbywcy) co według Sądu daje podstawy do twierdzenia, iż wierzyciel działał w złej wierze. In fine jeszcze raz podkreślić należy, że wierzyciel nie dostarczył sądowi żadnego materiału dowodowego, z którego by wynikała jakakolwiek bezsporna wierzytelność wnioskodawcy wobec Komputronik SA.'

Sąd zobowiązał Wielkosława Staniszewskiego do publikacji na własny koszt oświadczenia, iż działał w złej wierze, które ma ukazać się w wydaniu papierowym i serwisie internetowym jednego z dzienników giełdowych. Prezes musi także zapłacić 2,8 tys. zł, w tym 1,8 tys. zł kosztów zastępstwa procesowego. Na tym sprawa się nie kończy. Komputronik poinformował, że wystąpi o odszkodowanie za straty, jakie poniósł w związku z ze złożeniem nieuzasadnionego wniosku o upadłość i nagłośnieniem sprawy. Według spółki prokuratura już zajęła się szefem CCE – trwają czynności przygotowawcze zmierzające do sformułowania aktu oskarżenia o naruszenie art. 311 kk.