Limit 30-krotności dla składek ZUS zostanie zniesiony z dniem 1 stycznia 2020 r. - według rządowej aktualizacji programu konwergencji (planu finansowego sięgającego 2022 r.). Dzięki temu państwowa ubezpieczalnia ma wzbogacić się o ponad 5 mld zł. Koszty poniosą firmy i zatrudnieni.

Zmiana oznacza, że pracownicy będą musieli płacić składki ZUS przez cały rok niezależnie od wysokości pensji. Obecnie osoby, których zarobki w ciągu roku przekroczą kwotę 30-krotności średniego wynagrodzenia, są zwolnione z dalszego odprowadzania daniny. W efekcie pracownik dostaje więcej na rękę.

Nowa regulacja uderzy po kieszeni wszystkich, którzy zarabiają od ok. 11 tys. zł brutto miesięcznie. Chyba że firma zrekompensuje im nowe obciążenia podwyżką wynagrodzenia. Tyle, że wówczas wzrosną koszty pracy w przedsiębiorstwach, które już teraz są problemem ograniczającym rozwój branży. Jak szacuje EY, nowa regulacja oznacza dla dużych organizacji dodatkowy koszt nawet 20 mln zł rocznie. Radzi, by już teraz rozważyć wprowadzenie zmian w strukturze wynagradzania zarządów i menedżerów wyższego szczebla.

Limit 30-krotności miał zostać skasowany już od 2019 r., ale po krytyce ze strony organizacji przedsiębiorców, a także firm z branży i decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował sposób procedowania nad nowelizacją (ale nie sam projekt) sprawę przełożono o rok.

 

Ryzyko dla sektora IT

Protesty ze strony biznesu nadal słychać, choć można powątpiewać, czy to coś zmieni i ZUS przejmie się ostrzeżeniami, rezygnując ze swoich miliardów, zapisanych póki co na papierze.

Konfederacja Lewiatan ostrzega, że zmiana uderzy zwłaszcza w sektor zaawansowanych procesów biznesowych oraz nowych technologii, które swoją działalność opierają na wysoko wykwalifikowanych specjalistach.

"Istnieje poważne ryzyko, że znaczący wzrost kosztu pracy wysokiej klasy specjalistów zmniejszy atrakcyjność tworzenia w naszym kraju właśnie takich miejsc pracy i skłoni inwestorów do zrewidowania dotychczasowej polityki inwestycji i zatrudnienia" - komentuje dyrektor departamentu pracy konfederacji, Robert Lisicki.

Już w ub.r. przestrzegano, że podwyżka może doprowadzić do drenażu specjalistów IT z polskich firm za granicę, tam gdzie są bardziej atrakcyjne warunki zatrudnienia. Ryzyko jest realne, bo nawet kraje regionu wprowadzają zachęty podatkowe dla sektora informatycznego i fachowców z branży, podczas gdy u nas dociska się śrubę.

Przykładowo, przy wynagrodzeniu miesięcznym brutto pracownika w wysokości 15 tys. zł, jego miesięcznie zarobki netto będą niższe o ok. 300 zł, a koszt, który poniesie pracodawca wyniesie ok. 700 zł miesięcznie - szacuje Lewiatan.

Zmniejszą się więc wynagrodzenia netto pracowników o wysokich kwalifikacjach, ale wzrosną koszty przedsiębiorstw ich zatrudniających. 

Konfederacja zwraca też uwagę na oczywistą rzecz: zarówno pracownicy, jak i pracodawcy będą starali się unikać podwyższonych składek, co zdaniem organizacji nie będzie sprzyjało zatrudnianiu specjalistów na etacie, szczególnie sektorze nowych technologii.

W dłuższej perspektywie, po początkowym zwiększeniu wpływów ze składek, nowa regulacja jeszcze bardziej zwiększy deficyt ZUS-u - uważa Lewiatan.