CRN: Ale dzięki przetargowi dostawca płyt zwiększa produkcję, a co za tym idzie, zamówienia na półfabrykaty, co chyba wiąże się z wynegocjowaniem ich niższych cen.
Tomasz Kwieciński: Oczywiście najkorzystniejsze dla producenta są dostawy w okresie, kiedy moce produkcyjne nie są w pełni wykorzystane. Wtedy inaczej kalkuluje się ofertę. Problem pojawia się w przypadku realizacji w czwartym kwartale, kiedy producent w pełni wykorzystuje linie produkcyjne. Zostaje więc wybór między dostarczeniem produktów do przetargu bez zysku lub produkcji na potrzeby kanału dystrybucyjnego, co wiąże się z uzyskaniem zakładanej marży produkcyjnej.

CRN: Czy to znaczy, że Gigabyte nie będzie próbował swoich sił w kolejnych przetargach z sektora publicznego?
Tomasz Kwieciński: W ciągu ostatnich czterech lat trzykrotnie byliśmy głównym dostawcą w największym przetargu w Polsce (chodzi oczywiście o dostawy komputerów dla MEN). W zeszłym roku zabrakło nam tygodnia, więc w tym na pewno nie odpuścimy.

 

CRN: W ubiegłym roku AMD wyprzedziło Intela w dystrybucji, a jak będzie w bieżącym? Skoro produkcję płyt głównych trzeba planować z dużym wyprzedzeniem, Gigabyte już chyba podjął decyzję, czy będzie produkował więcej płyt do Sempronów i Athlonów, czy do Celeronów i Pentium...
Tomasz Kwieciński: Produkcja płyt głównych jest planowana z 6-tygodniowym wyprzedzeniem, najczęściej na podstawie prognoz sprzedaży procesorów Intela i AMD. Polska jest teraz w skali świata najlepszym rynkiem dla AMD. Dla mnie bardziej istotne jest poprawne zaplanowanie dostaw płyt z konkretnymi chipsetami do danego procesora. Jak przekonaliśmy się w zeszłym roku, można na tym wiele wygrać. 90 proc. naszych płyt do K8 zawierało chipsety nVidia, podczas gdy konkurenci zastosowali chipsety VIA. Zanim zmienili proporcje w ofercie, my byliśmy już daleko z przodu ze sprzedażą.

CRN: A jakie są plany Gigabyte'a w Polsce na rok 2006?
Tomasz Kwieciński: Plan minimum to utrzymać pozycję, którą udało nam się zdobyć w zeszłym roku. Obecnie wszyscy nasi konkurenci skupiają się na tym, by nam ją odebrać. Zdaję sobie sprawę, że nie jesteśmy w stanie utrzymać dotychczasowej dynamiki wzrostu, ale w 2006 r. chcemy dostarczyć do Polski ponad 500 tys. płyt i 300 tys. kart graficznych.

CRN: Delikatnie rzecz ujmując, to bardzo ambitny plan, tym bardziej że konkurencja na pewno nie będzie zasypiać gruszek w popiele.
Tomasz Kwieciński: Zgadzam się, że plan jest bardzo ambitny. Jestem jednak optymistą.

CRN: Jakieś konkrety?
Tomasz Kwieciński: Chcemy skupić się na promowaniu resellerów zaangażowanych w sprzedaż naszych produktów. Uruchomiliśmy platformę B2B (www.dealer.gigabyte.pl - przyp. red.) do komunikacji z kanałem resellerskim, gdzie każdy zarejestrowany partner znajdzie informacje dotyczące naszych produktów i zmian na rynku. Program partnerski, który stworzyliśmy na początku tego roku, zaczyna realnie działać i wspomagać naszych partnerów. Poza tym mam jasno zdefiniowane segmenty rynku, w których udział naszych produktów mógłby być znacznie większy, będę je atakować w tym roku.

CRN: Czy możemy oczekiwać innych wyrobów niż płyty i karty?
Tomasz Kwieciński: Tak. W 2006 r. wprowadzamy do oferty w Polsce obudowy i systemy chłodzenia, przeznaczone głównie dla graczy. Jest to bardzo perspektywiczny segment rynku. Natomiast naszym czarnym koniem będą produkty bezprzewodowe do użytku domowego. Mamy je w ofercie od października 2005 r. Intensywnie promujemy je w kanale end-userskim, jednocześnie budując kanał partnerski. Sądzę, że w ciągu najbliższych kilku lat rynek prostych domowych urządzeń do komunikacji bezprzewodowej zostanie opanowany przez czołowych producentów płyt głównych.

CRN: Tam dominują inne firmy, specjalizujące się w konstrukcjach bezprzewodowych.
Tomasz Kwieciński: To prawda. Największy udział w rynku ma D-Link, który oprócz prostej domowej sieciówki dostarcza urządzenia bardziej zaawansowane. Firma ta nie jest przyzwyczajona do walki cenowej o swój najniższy segment urządzeń, więc nie powinna zareagować agresywnie. Kolejna duża część rynku należy do wielu tanich dostawców nieznanych marek. Tacy producenci, jak uczy doświadczenie, prędzej czy później znikną z polskiego rynku.

CRN: A barebone'y?
Tomasz Kwieciński: To zależy przede wszystkim od popytu na barebone'y na naszym rynku, ale nie tylko. Jak wspomniałem, jeśli chodzi o komponenty mamy wolną rękę w podejmowaniu decyzji handlowych. W przypadku urządzeń konsumenckich już tak nie jest, nie potrafię więc teraz odpowiedzieć jeszcze na to pytanie.