Sieciowym pasażem Vendi.pl zarządza Centrum Handlu Internetowego (CHI). Spółkę stworzyły rok temu Agora (wydawca 'Gazety Wyborczej') i ComputerLand. Obie firmy mają w niej po połowie udziałów, co do tej pory kosztowało każdą z nich 4,5 mln złotych. Pomysł na biznes jest w przypadku CHI niezwykle prosty. Spółka prowadzi wirtualny pasaż handlowy (zajmuje się tym około 20 osób), w którym przedsiębiorcy mogą stosunkowo szybko i bez zbyt dużych nakładów otworzyć własny sklep internetowy (bezpośrednią konkurencją dla Vendi.pl są pasaże handlowe prowadzone przez Onet.pl oraz Wirtualną Polskę). Wystarczy miesięczna opłata w wysokości około 400 złotych i prowizja od każdej transakcji. W zamian CHI będzie promować pasaż za pomocą mediów podległych Agorze (między innymi w portalu www.gazeta.pl). Trudno prognozować, czy to wystarczy, aby odnieść sukces.

Wszystko pójdzie dobrze tylko pod warunkiem, że internauci zaczną kupować w pasażu, a Agora i ComputerLand zapewnią CHI finansowanie co najmniej na najbliższe kilka lat. Wiele bowiem wskazuje na to, że pasażowi nie uda się zbyt szybko zarobić na utrzymanie.

Gdzie ci klienci?

Problem w tym, że przez pierwsze kilka tygodni działania pasażu (rozpoczął działalność w końcu września) po prostu brakuje chętnych do wydawania tam pieniędzy. Sklep eMag-Comm, na przykład, nie sprzedał w tym czasie ani jednego produktu, a Dom Handlowy Oprogramowania zawarł dzięki Vendi.pl jedną transakcję o wartości kilkudziesięciu złotych. Co gorsza, w najbliższej przyszłości trudno oczekiwać zdecydowanej zmiany.

Odsetek klientów wirtualnych sklepów wśród rodzimych internautów nie przekracza w Polsce kilku procent. Prawie 75 proc. kupujących w sieci dokonuje transakcji raz na kwartał lub rzadziej (dane z ostatnich badań eCardu). Zdecydowana większość zamawia towary warte nie więcej niż 200 - 250 złotych. Jedynie co piąty klient reguluje rachunek za pomocą karty płatniczej. Niewątpliwie zatem polski e-handel detaliczny dopiero raczkuje. Z drugiej strony, według badań I-Metrii, z każdym miesiącem w polskojęzycznej sieci systematycznie rośnie liczba wirtualnych sklepów (w sierpniu sięgnęła 850). W lutym 2001 roku Grzegorz Lindenberg (ówczesny prezes eCard) powiedział w wywiadzie dla CRN Polska (nr 4/2001), że w Polsce było wtedy 500 ­ 600 e-sklepów. Roczne obroty w polskim handlu internetowym ocenił na 30 mln złotych. Dodał przy tym, że 'już niedługo w polskojęzycznej sieci będzie działać przynajmniej kilka tysięcy wirtualnych placówek handlowych'. - Uważamy - mówił Lindenberg w imieniu eCardu - że w 2003 roku wartość sprzedaży b2c wyniesie ponad 800 mln złotych. Przyznał też, że zgodnie z jego informacjami żaden z dużych wirtualnych sklepów nie przynosi zysków.

Jak wiadomo, od tamtej pory gorące uczucia inwestorów w stosunku do e-biznesu ostygły. Nie dotyczy to CHI, które do połowy przyszłego roku w swoim pasażu spodziewa się mieć nawet kilkaset zarejestrowanych e-sklepów. Pierwsze zyski mają pojawić się za trzy lata.



Handel jak reklama

Jak wytłumaczyć tak dużą wiarę w opłacalność usług, na które właściwie nie ma popytu? Dlaczego w dobie marazmu gospodarczego firmy inwestują gotówkę w interes, który nawet największym na tym rynku nie pozwolił jeszcze zarobić na siebie?

-W trudnych czasach trzeba zacząć ruszać głową i szukać nowych form dotarcia do klienta - tak Tadeusz Wysocki, prezes DHO, tłumaczy decyzję o podjęciu współpracy z Vendi.pl oraz pasażem Onet.pl. - Poza tym nie mam wątpliwości, że Internet w Polsce będzie się rozwijał, choć oczywiście dostrzegam, że jesteśmy dopiero na początku drogi.

W ocenie Tadeusza Wysockiego na 100 gości wirtualnego sklepu zaledwie jeden zainteresowany jest zakupami. DHO przez pierwsze trzy tygodnie współpracy z Vendi.pl zdołało sprzedać jeden produkt (książkę MSPress). Prezes DHO szacuje, że aby zwróciły się koszty działalności e-sklepu, trzeba sprzedawać powyżej 100 książek miesięcznie.

-Współpracę z Vendi.pl traktujemy jako rodzaj eksperymentu - nie ukrywa z kolei Adam Truszkowski, współwłaściciel Mag-Comm. - Wprawdzie nie znaleźliśmy w ten sposób, jak do tej pory, nowych odbiorców, ale dostaliśmy sporo e-maili z pytaniami o ofertę. Obecność w sieciowym pasażu to dla nas raczej niedroga promocja niż prawdziwy handel.

Trudno na razie wyrokować, czy sklep internetowy jako forma promocji będzie wystarczającą motywacją dla kolejnych firm. Jeśli okaże się, że jednak nie, CHI będzie musiało zwrócić się do Agory i ComputerLandu o dofinansowanie. Kiedy może to nastąpić? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że miesięczne koszty operacyjne spółki sięgają 400 tys. złotych. Jej kapitał zakładowy wystarczy zatem na mniej więcej dwa lata działalności. Prawdopodobnie do tego czasu Vendi.pl nie będzie przynosił zysków. Ergo: spółki-matki będą musiały wyłożyć na przedsięwzięcie kolejne kilka milionów złotych. Czy zechcą?