CRN Polska: Zaczęło się pięknie. Po kilku miesiącach trudnych rozmów udało się panu powołać do życia niezależną sieć małych i średnich resellerów. Jednak w rocznicę pierwszego spotkania założycieli PSK oświadczył pan, że zrzeka się swoich udziałów w spółce. Dlaczego?

Aleksy Surma: Przyczyna jest dosyć prosta. Kilku współudziałowców walczy o to, żeby biuro PSK było subdystrybutorem na potrzeby sieci. Moim zdaniem natomiast powinno świadczyć właścicielom salonów należących do sieci innego typu usługi.

CRN Polska: To znaczy jakie?

Aleksy Surma: Przede wszystkim marketingowe.

CRN Polska: A dlaczego nie subdystrybucja?

Aleksy Surma: Z przyczyn ekonomicznych. PSK nie będzie rasowym subdystrybutorem, bo nie dysponuje odpowiednio dużymi pieniędzmi. W tym celu należałoby wpuścić do spółki zewnętrznego inwestora, a to oznaczałoby utratę niezależności. Zresztą PSK to w dużej mierze grupa luźno ze sobą powiązanych firm. Ewentualny inwestor nie byłby na przykład w stanie zmusić ich do wykonania minimalnych planów zakupów.

CRN Polska: W tej chwili spółka PSK ma dziewiętnastu udziałowców i kilkudziesięciu partnerów. Gdyby partnerzy weszli do niej na zasadzie udziałowców, powiększyliby jej kapitał zakładowy. Może wówczas nie trzeba byłoby szukać inwestora?

Aleksy Surma: Dopuszczenie do spółki kolejnych osób spowodowałoby bałagan organizacyjny. Moim zdaniem już teraz grupa jest niesterowalna.

CRN Polska: Zatem błędem było dopuszczenie do spółki kilkunastu udziałowców?

Aleksy Surma: Tak, to był błąd. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie konsorcjum luźno powiązanych ze sobą firm. Innymi słowy: powołanie do życia podmiotu, który nie ma osobowości prawnej. Jego członków łączyłby wspólny marketing - reklamy, wizualizacja salonów etc. Taki pomysł miałem na samym początku. Później zwyciężyła koncepcja biura zakupowego na potrzeby grupy. W tej chwili zwolennicy biura handlowego ścierają się ze zwolennikami biura marketingowego. Trudno mi przewidzieć, w jakim to wszystko pójdzie kierunku. Czekam, aż w tej sprawie wypowiedzą się wszyscy udziałowcy i partnerzy. Myślę, że kierunek, w jakim będzie rozwijać się sieć, zostanie określony w ciągu dwóch - trzech tygodni (rozmowa odbyła się 27 stycznia - przyp. red.).

CRN Polska: Czy zgodnie z zapowiedziami sprzedał pan już swoje udziały w spółce PSK?

Aleksy Surma: Nie. Zarząd dał mi na to zgodę, ale później ją cofnął.

CRN Polska: Z jakich powodów?

Aleksy Surma: Uznał, że trzeba poczekać na podsumowanie bilansu finansowego za ubiegły rok. Potrwa to jeszcze około trzech miesięcy.

CRN Polska: Na styczniowym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy tłumaczył pan zamiar zbycia udziałów tym, że zarząd PSK chce wpuścić do spółki zewnętrznego inwestora, który pana zdaniem przejmie nad nią kontrolę. Jakiego inwestora miał pan na myśli?

Aleksy Surma: Odnoszę wrażenie, że ktoś pragnie wejść do tej spółki, aby ją zawłaszczyć.

CRN Polska: Kto?

Aleksy Surma: Moim zdaniem jeden z partnerów, który chce zostać udziałowcem, ma za plecami kogoś, kto dysponuje dużymi pieniędzmi. Ponieważ nie znam źródła tych pieniędzy, nie chciałbym narażać się na uczestniczenie w czymś, co może przynieść sieci kłopoty.

CRN Polska: Ma pan na to dowody?

Aleksy Surma: Nie opieram się na żadnych realnych przesłankach. Może to przesadna ostrożność z mojej strony.

CRN Polska: No dobrze. A dlaczego ukrywa pan fakt, że od 2 grudnia nie jest już prezesem spółki PSK?

Aleksy Surma: Nie ukrywam tego.

CRN Polska: Ależ owszem. W ostatnim czasie rozmawialiśmy dwa, trzy razy na temat rozwoju sieci, a pan nie zająknął się nawet na temat rezygnacji. Co więcej, dwa tygodnie po jej złożeniu wypowiadał się pan na internetowym forum sieci jako prezes...

Aleksy Surma: Zgoda. Złożyłem rezygnację. Z jej ogłoszeniem postanowiłem wstrzymać się do walnego zgromadzenia akcjonariuszy. Wtedy bowiem nastąpiło formalne przejęcie moich obowiązków przez zarząd. Teraz jest dwuosobowy.

CRN Polska: Dlaczego półtora miesiąca zwlekał pan z przekazaniem zarządowi dokumentów spółki i jej komputerów?

Aleksy Surma: To konieczność, a nie zwłoka. Proszę pamiętać, że był grudzień, miesiąc, w którym rozpoczęliśmy kolejną promocję, czyli realizację dużej liczby zamówień. Przenoszenie biura w takim momencie spowodowałoby, że akcja wzięłaby w łeb.

CRN Polska: A jednak 13 listopada podpisał pan uchwałę o przeniesieniu biura handlowego PSK z Zamościa do Bogatyni. Uważa pan to teraz za złe posunięcie?

Aleksy Surma: Tak. Jak już mówiłem, biuro zakupowe nie ma racji bytu, niezależnie od miejsca działania. Powodów jest kilka, nie tylko szczupłe środki finansowe. Pozostałe to brak doświadczenia w roli subdystrybutora, brak wyszkolonej kadry i brak oprogramowania do obsługi dużej liczby zamówień, zleconych przez partnerów sieci.

CRN Polska: Dlaczego dyski w komputerach należących do PSK przekazanych zarządowi były wyczyszczone?

Aleksy Surma: Nic takiego nie miało miejsca.

CRN Polska: Część członków sieci zarzuca panu, że biuro w Zamościu było prowadzone nieprofesjonalnie. Ich zdaniem nie radziliście sobie z wypełnianiem obowiązków.

Aleksy Surma: Powiem tak: to było robione w marszu. Pracowaliśmy, a jednocześnie wdrażaliśmy program CDN. Większość operacji przeprowadzaliśmy ręcznie. Mieliśmy też problemy kapitałowe. Co dwa, trzy dni trzeba było hamować realizację zamówień, bo środki nie spływały na czas. Nie mieliśmy odpowiedniej zdolności kredytowania odbiorców sieci. A ludzie niechętnie robią przedpłaty... W takich warunkach trudno wygenerować obrót, który zapewniłby rentowność.

CRN Polska: To dziwne, co pan mówi. Widziałem wyliczenia umieszczone przez pana na internetowym forum sieci, z których wynika, że biuro w 2004 r. osiągnęło zyski. Był pan z siebie wyraźnie zadowolony.

Aleksy Surma: Byłem z siebie zadowolony w takim sensie, że w ciągu tego czasu nie uszczupliłem kapitału założycielskiego. Gdybym wiedział, że, nieładnie mówiąc, wpuszczam się w taki kanał, nie podejmowałbym się funkcji prezesa spółki.

CRN Polska: W takim razie subdystrybucja może być opłacalna, czy nie?

Aleksy Surma: Na forum napisałem, że spółka przyniosła zyski. Nie było tam mowy o rentowności działań subdystrybucyjnych. Poza dochodem z obrotu handlowego spółka miała dochody z wpłat członkowskich, po tysiąc złotych od każdej firmy.

CRN Polska: A zatem sprzedaż hurtowa przyniosła straty?

Aleksy Surma: Tego nie powiedziałem. Nie mam w tej chwili informacji o wynikach samej subdystrybucji. Dysponuję natomiast danymi, że cała spółka w 2004 r. przyniosła 28 tys. zł zysku netto.

CRN Polska: Jako szef biura musiał pan przecież na bieżąco znać efekt finansowy samej subdystrybucji...

Aleksy Surma: Rentowność subdystrybucji wynosiła 3,2 - 3,5 proc. W ten sposób zarabiać można właściwie tylko na koszty.

CRN Polska: Wracając do pracy zamojskiego biura. Jeden ze współudziałowców grupy stracił przez waszą nieudolność spore pieniądze. Nie dostarczyliście mu na czas komputerów, które miał sprzedać w ramach przetargu, i musiał zapłacić kilkanaście tysięcy złotych kary umownej.

Aleksy Surma: To zarzut nie wobec biura PSK, ale DTK Computer, które nie zrealizowało zamówienia. My byliśmy tylko pośrednikiem.

CRN Polska: Dlaczego zablokował pan dostęp do forum ludziom z poszkodowanej firmy, kiedy krytycznie wypowiedzieli się na nim o pracy biura handlowego PSK?

Aleksy Surma: Ze względu na wspomniane przez pana problemy z przetargiem właściciel tej firmy zrezygnował za współpracy z siecią PSK. Po dwóch tygodniach automatycznie został usunięty z listy członków forum. Jednak zarząd zdecydował przywrócić mu dostęp do forum.

CRN Polska: Dlaczego sprzedawał pan firmom, które od miesięcy nie płaciły spółce za towar?

Aleksy Surma: Nie ma takiej możliwości.

CRN Polska: Tak wynika z dokumentów. Przykładowo: jedna z firm była od maja winna spółce PSK 35 tys. zł, a pan jeszcze w listopadzie prowadził z nią handel...

Aleksy Surma: Nie, nie. W maju ta spółka miała niezapłaconą wyłącznie fakturę za wpisowe do sieci. Reszta długów powstała w jednym miesiącu - we wrześniu. Od tamtego czasu dłużnik otrzymał od nas wiele maili i telefonów ponaglających.

CRN Polska: Dlaczego nie zatrudnił pan firmy windykacyjnej?

Aleksy Surma: Rozmawiałem z windykatorem, ale proszę zrozumieć, że chodziło o dobrze mi znanego udziałowca PSK. Wiedziałem, jakie są jego obroty, od kogo kupuje i jakie ma kredyty kupieckie. To był wiarygodny przedsiębiorca. Tym bardziej że - o ile pamiętam - w listopadzie i na początku grudnia zredukował dług do 22 - 23 tys. zł. Jak widać, wykazywał dobrą wolę. Sprawa nie jest taka jednoznaczna z innego jeszcze powodu. Dłużnik został okradziony na sporą sumę przez własnego pracownika. Uważałem, że w takim nieszczęściu trzeba dać człowiekowi szansę.

CRN Polska: Część osób twierdzi, że dąży pan do zawłaszczenia PSK. Przykładowo: kupił pan 250 udziałów w imieniu kilku właścicieli firm, którym miał pan je później odsprzedać. Tak się jednak nie stało. Dzięki temu ma pan kilka razy więcej głosów niż każdy inny udziałowiec. Poza tym na styczniowe walne zgromadzenie akcjonariuszy przywiózł pan ze sobą pełnomocnictwa kilku udziałowców, co - biorąc pod uwagę dużą liczbę posiadanych już przez pana udziałów - dawało absolutną przewagę. Doprowadził pan do sytuacji, w której mógł sam przegłosować, co tylko chciał...

Aleksy Surma: Po pierwsze chciałem odsprzedać te 250 udziałów przedsiębiorcom, w imieniu których je nabyłem, ale trzech nie chciało ich ode mnie odkupić, a dwóch pozostałych nie naciskało na ich przejęcie. Po drugie rzeczywiście mogłem na ostatnim walnym przeforsować każdą decyzję, ale nie wykorzystałem swojej przewagi.

CRN Polska: Chciał pan, ale pełnomocnictwa, które pan przywiózł, miały pewne formalne braki...

Aleksy Surma: Odrzucenie tych pełnomocnictw ze względu na braki formalne było błędem. Przecież wystawiły je osoby dobrze znane członkom sieci. Wystarczyło do nich zadzwonić i potwierdzić ich intencje. Choć odrzucono kilka pełnomocnictw, mój głos nadal był przeważający, a mimo to nie zdominowałem walnego zgromadzenia.

CRN Polska: Co zamierza pan zrobić 12 lutego na kolejnym spotkaniu akcjonariuszy?

Aleksy Surma: Pojadę wysłuchać, co mają do powiedzenia. Nie będę jednak wpływał na ich decyzje. Mógłbym zdominować zebranie, bo mam wystarczającą siłę głosu, ale postanowiłem, że się wstrzymam. Mogę się z nimi nie zgadzać, ale nie będę im przeszkadzał.

CRN Polska: Czy będzie pan powtórnie kandydował na stanowisko prezesa?

Aleksy Surma: Nie. Nadal podtrzymuję zamiar odsprzedania wszystkich moich udziałów w spółce PSK.