Cisza przed boomem

Co interesujące, wstępne wyniki badań prowadzonych przez londyński uniwersytet Goldsmith wskazują, że osoby używające sprzętu do monitorowania aktywności fizycznej oraz snu są bardziej zmotywowane do pracy i zadowolone z życia. Badania, które są prowadzone od marca 2014 r., mają potrwać kolejne kilka miesięcy i dopiero po ich zakończeniu badacze opublikują ostateczne wyniki.

Zarówno Laurent Eymard, jak też przedstawiciele GfK zakładają, że boom na produkty do noszenia dopiero przed nami. Ma się do tego przyczynić trend rozwoju Internet of Things, który sprawi, że rozwiązania z segmentu wearable technology będą przetwarzać coraz więcej danych i tym samym będą coraz bardziej użyteczne. Z badań GfK wynika, że konsumenci chętnie patrzą np. na wykorzystanie smartwatchy do komunikacji z samochodem, telewizorem, komputerem czy innym sprzętem będącym na wyposażeniu inteligentnego domu („GfK wearables study 2014”). Jednak najbardziej pożądaną funkcją inteligentnych zegarków jest mierzenie aktywności (29 proc. wskazań), a następnie odbieranie telefonów (13 proc.) i wskazywanie czasu (11 proc.). Najmniej pożądane funkcje to: wysyłanie krótkich wiadomości (6 proc.) oraz cichy alarm (4 proc.).

 

Ruch w interesie

Wiarę w rynek produktów do noszenia ma Intel. Jakiś czas temu producent zorganizował konkurs „Make it wearable”, w którym nagrodził najlepsze pomysły z tego segmentu rynku. Intel zaczął też finansowo angażować się w konkretne przedsięwzięcia, na przykład Vuzix, Composyt Light Labs czy Sigfox. Akcesoriami do noszenia interesują się także telekomy. Na Distree przyjechali przedstawiciele Ramsatu, spółki prowadzącej ok. 200 salonów Orange’a w Polsce. Francuski operator zamierza wprowadzać do oferty zarówno produkty do noszenia, jak też rozwiązania dla inteligentnego domu.

Na rynek wearable technology wchodzą też coraz pewniej firmy, które w żadnym razie nie należą do kategorii technologicznych. Dobrym przykładem jest Under Armour, producent odzieży dla sportowców, który właśnie przejął My Fitness Pal – dostawcę urządzeń liczących kalorie i tym samym wspomagających proces zrzucania wagi.

– Spodziewam się, że w przyszłości będzie więcej takich fuzji. Dlaczego na przykład Boss nie miałby kupić iHealth? – pyta Laurent Eymard.

To, że wearable technology stanowią produkty często z pogranicza mody, jak również sportu czy fitnessu, może stawiać pod znakiem zapytania ich sprzedaż w salonach z elektroniką. Jednak specjaliści zaproszeni na Distree przekonują, że mnogość funkcji i aplikacji sprawia, iż sprzedawca tego rodzaju akcesoriów powinien mieć dużą wiedzę techniczną. Obsługa w aptece czy typowym sklepie odzieżowym mogłaby sobie z tym wyzwaniem nie poradzić. Co nie zmienia faktu, że również retailerzy IT muszą dysponować przeszkolonym personelem.