Chociaż nie jesteśmy gigantem finansowym, to po 25 latach działalności mamy ugruntowaną pozycję na lokalnym rynku, ogromną rzeszę klientów oraz doświadczenie i zespół, który stanowi nasz największy kapitał. Niestety, wraz z początkiem poprzedniego roku dystrybutorzy, z którymi współpracujemy od wielu lat, postanowili pokazać, gdzie jest nasze miejsce i w znaczący sposób ograniczyli nam limity kupieckie. Nie pomogły protesty i prośby, jak również fakt, że nie zalegamy z płatnościami. Zaistniała sytuacja spowodowała, że wycofaliśmy się z udziału w większych przetargach. Pozostałe wdrożenia musieliśmy prowadzić, korzystając z własnych środków lub posiłkując się kredytami bankowymi, co znacząco obniżyło rentowność transakcji. Skupiliśmy się przy tym na projektach z wartością dodaną: kompleksowej obsłudze klienta, budowie sieci strukturalnych, a także instalacji systemów towarzyszących, jak monitoring wizyjny, kontrola dostępu, telefony itp.

 

Falstart na rynku medycznym

Koniec pierwszego i drugi kwartał 2014 r. był okresem wytężonej pracy nad pozyskaniem klientów z sektora medycznego. Miało to związek z planami wprowadzenia – od 1 lipca 2014 r. – elektronicznej dokumentacji medycznej w gabinetach lekarskich. Przygotowywaliśmy się do tego od stycznia 2013 r. Zatrudniliśmy i wyszkoliliśmy dwójkę wdrożeniowców, co pochłonęło w sumie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Po czym okazało się, że lobby lekarskie zwyciężyło i wdrożenie e-medycyny zostało przeniesione na rok 2017. Tymczasem jeszcze w kwietniu 2014 r. departament informatyki w Ministerstwie Zdrowia twierdził, że decyzje o przesunięciu terminu nie zostały podjęte.

Dlatego też w czerwcu zmuszeni zostaliśmy do rozstania się z częścią pracowników. Wydane na nich pieniądze musieliśmy uznać za stracone. Na pocieszenie muszę dodać, że praca nad ofertą skierowaną do lekarzy zaowocowała bliższą współpracą z nimi dotyczącą sprzedaży kas fiskalnych. Jak wiadomo, medycy zostali zobligowani do ich stosowania od początku bieżącego roku.