W czasie, gdy trwają prace nad nową Ordynacją podatkową, do obecnie obowiązującej wprowadzono art. 2a, który głosi, że „niedające się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego rozstrzyga się na korzyść podatnika”. Stało się to 5 sierpnia 2015 r., a zapis ma obowiązywać od 1 stycznia 2016 r. Choć w efekcie pozycja podatnika (czytaj: przedsiębiorcy) wobec fiskusa powinna zostać w ten sposób wzmocniona, to krok wykonany w tym kierunku wydaje się specjalistom od prawa dość wątpliwy. Pytają oni przede wszystkim, dlaczego właściwie wprowadza się taką regułę do Ordynacji podatkowej, skoro jest już o niej mowa w Konstytucji RP (w artykułach 2, 84 i 217)? Już samo to sprawia, że nie ma potrzeby powielania jej w przepisach fiskalnych – co gorsza, w brzmieniu, które budzi wątpliwości.

Sposób sformułowania art. 2a może wręcz dodatkowo skomplikować współpracę na linii fiskus – podatnik. Pierwszym powodem jest jego zbyt ogólny wydźwięk. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na fragment dotyczący „niedających się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego”. W ocenie specjalistów taki zapis ma zbyt subiektywny charakter, co utrudnia (jeśli nie uniemożliwia) jego zastosowanie. W przepisach już ustanowionych i stosowanych w ogóle nie powinno być takich, które budzą „niedające się usunąć wątpliwości”. Jeśli takowe istnieją, to dyskwalifikują zapisy do tego stopnia, że w ogóle nie powinno być mowy o obowiązku czy też zobowiązaniu fiskalnym ze strony podatnika.

Dlatego jest bardzo mało prawdopodobne, aby organ skarbowy przyznał, że jakiś przepis jest rzeczywiście obarczony tak poważną wadą prawną. A nawet jeśli fiskus sam będzie miał wątpliwości co do swoich racji, może ich po prostu nie wyrazić i zasady in dubio pro tributario nie zastosować. W tym kontekście rodzi się więc kolejne pytanie – o zgodność artykułu 2a z ustawą zasadniczą. Nie może być tak, że wątpliwości co do znaczenia przepisów podatkowych reguluje się zasadą sformułowaną w sposób niejasny i wieloznaczny. Uniemożliwia to podatnikowi, który chciałby się do niej odwołać, przewidzenie prawnych konsekwencji takiego kroku. W świetle Konstytucji RP taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca.