Warto w tym miejscu wspomnieć, że w wersji zaproponowanej przez Senat (a odrzuconej przez Sejm) przepis wskazywał, że rozstrzygać o niedających się usunąć wątpliwościach miał organ podatkowy prowadzący postępowanie. Senat proponował również, aby wątpliwości mogły być rozstrzygane nie tylko na korzyść podatnika, ale też na przykład osób trzecich odpowiedzialnych za zaległości podatkowe, np. następców prawnych. Zasada przyjęta w obecnym brzmieniu mówi w tym kontekście jedynie o samym podatniku, co może przeczyć konstytucyjnej zasadzie równości.

Reguła z 5 sierpnia 2015 r. nie tylko więc nie upraszcza prawa, ale – jak grożą eksperci – może doprowadzić do zwiększenia liczby sporów podatkowych i ich dalszego przedłużania się. Przy czym sądy mogą przyjąć postawę daleko posuniętej ostrożności i kierować liczne zapytania do sądów wyższej instancji, wykazując w ten sposób dbałość o interes fiskalny państwa. Swoje obawy w kwestii postępowań sądowych wyraża między innymi Fundacja Batorego. W dokumencie z sierpnia 2015 r. jej eksperci zwracają uwagę, że „gdy przegląda się orzeczenia sądów administracyjnych wydane w latach 2014–2015, nie można natrafić na choćby jeden wyrok, w którym sąd uwzględniłby zarzut naruszenia zasady in dubio pro tributario”.

W Polsce stosowanie Konstytucji RP nie przyjęło się wśród urzędników – podsumowuje sprawę Marcin Bazyluk, ekspert Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – Jeśli w danej ustawie nie ma potwierdzonej zasady konstytucyjnej, to urzędnicy działają tak, jakby owa zasada nie istniała. Dlatego na przykład w ustawie o działalności gospodarczej, którą przygotowało Ministerstwo Gospodarki, część przepisów została po prostu przepisana z ustawy zasadniczej, żeby urzędnicy nie mieli wyjścia i musieli się do niej odnosić.

Są jednak także głosy, które mogą dać przedsiębiorcom nadzieję na nieco lepszy klimat w kontaktach z aparatem skarbowym. W opinii ekspertów PwC „wprowadzenie przepisu, który wprost nakazuje rozstrzyganie wątpliwości prawnych na korzyść podatnika, jest potrzebne; przyczyni się do polepszenia jakości stosowania prawa podatkowego i zapewni podatnikowi w praktyce lepsze gwarancje ochrony jego praw”. Chciałoby się wierzyć, że taka będzie nowa rzeczywistość już od 1 stycznia 2016 r.


Od redaktora

 

Dbałość o państwo w kontekście wysokości ściągniętych podatków to nadrzędny obowiązek fiskusa. Dlatego podporządkowanie się artykułowi 2a w zasadzie stoi w sprzeczności z jego głównym zadaniem. Wygląda więc na to, że wprowadzona do Ordynacji podatkowej zmiana w najlepszym przypadku… nic nie zmieni. Oczywiście są potrzebne przepisy, które lepiej chroniłyby interesy podatników na linii fiskus – przedsiębiorca. Ale przepisy dobrze przygotowane. Obecnie trwają prace nad nową Ordynacją podatkową, które mają ustanowić lepsze dla przedsiębiorców standardy współpracy z fiskusem. Czy doczekamy się jej w 2017 r. (bo takie są plany) – zobaczymy. Potrzebna jest także – bez tego ani kroku dalej – zmiana mentalności urzędników. To właśnie ich specyficzne rozumienie interesów państwa sprawiło, że niewiele zmieniło się po wejściu w życie całkiem dobrych pomysłów, na przykład systemu metryczek, regulacji dotyczących odpowiedzialności finansowej urzędników za podejmowane decyzje czy systemu interpretacji przepisów prawa podatkowego. Dlaczego więc teraz miałoby być inaczej?