Houston nigdy nie lubił mycia zębów. Nakładanie na szczoteczkę pasty może być dość karkołomnym zadaniem, kiedy to jeszcze nie rozwinęliśmy w pełni naszych zdolności motorycznych. No i oczywiście jeszcze musimy wiedzieć, że szczoteczkę należy wymieniać co trzy miesiące – kto by tam o tym pamiętał? Dlatego Houston Diaz postanowił jakoś temu zaradzić. Po kilku mniej udanych próbach zaprojektował wreszcie szczoteczkę do zębów, która była zintegrowana z tubką, umożliwiając w ten sposób dogodniejsze korzystanie z tego „narzędzia”. Dodatkowo, kiedy kończy się pasta, dostajemy jasną informację, że czas kupić nową szczoteczkę.

Choć Houston ma dopiero pięć lat, jego produkt pewnego dnia trafi na półki sklepów. Przy czym nasz młody, nad wiek rozwinięty człowiek nie jest przedsiębiorcą i nie musi ubiegać się o zaangażowanie pieniędzy z funduszy venture capital ani też pisać biznesplanu. Może być wynalazcą bez potrzeby zakładania firmy, gdyż istnieje Quirky – spółka zajmująca się promowaniem innowacyjnych produktów. W erze przemysłowej, by zostać wynalazcą i czerpać z tego korzyści, należało założyć firmę, przeprowadzić kampanię marketingową i wtedy sprzedać swój wynalazek. Co oczywiście nie było łatwe, bo nie wystarczał świetny pomysł, ale trzeba było przebić się z nim przez najrozmaitsze problemy – finansowe, inżynieryjne, dystrybucyjne, rekrutacyjne i prawne… że poprzestanę na tych kilku. Piętrzące się wymagania organizacyjne negatywnie wpływały na prawdopodobieństwo, że produkt w ogóle trafi na rynek. Co oczywiście spowalniało tempo powstawania kolejnych innowacji i obniżało wyniki tych, które już zostały wprowadzone.

Tymczasem Quirky stworzyło platformę innowacji, która jest dostosowana do współczesnej „ery społeczności”, w której między pracą a zawodem nie stawia się już znaku równości, a do współpracy dochodzi zarówno poza obrębem przedsiębiorstwa, jak i w nim samym. Dzieje się to na trzy sposoby. Po pierwsze, Quirky oddziela proces innowacyjny od pracy samego innowatora. Po drugie, łączy interesy i procesy gospodarcze tak, by wszyscy zainteresowani mieli w tym jakiś interes. Po trzecie, angażuje społeczność, by ulepszać pomysły i współtworzyć wartość. 

Praca grupowa 

Do chwili obecnej Quirky pomogło wprowadzić na rynek produkty około 600 wynalazców. Każdy kolejny może zgłosić swój pomysł lub pomóc innym w doskonaleniu ich pomysłów. Można też brać udział w dalszym „szlifowaniu” designu wybranych produktów na platformie. Ogólnie, korzystając z niej, można liczyć na różnoraką pomoc przy tworzeniu nowatorskich rozwiązań (począwszy od głosowania na najlepsze pomysły, przez doskonalenie koncepcji, po tworzenie prototypu). Zwłaszcza że liczba członków tej społeczności przekracza 400 tys. osób i z każdym dniem powiększa się o kolejny tysiąc. 

Od strony organizacyjnej Quirky zatrudnia na umowę o pracę jedynie 140 osób, czyli tradycyjnie rzecz ujmując, „wewnątrz” przedsiębiorstwa pracuje poniżej 1 proc. ludzi zaangażowanych w działania platformy. Tak właśnie wygląda efekt skali w „erze społeczności” – osiągamy go nie przez zwiększanie liczby podwładnych, lecz angażowanie ludzi, by z nami współpracowali. W takich społecznościach istnieje pełna wspólnota interesów – zarówno wynalazca, jak i społeczność są za swoją pracę wynagradzani.

Pracując w ramach tak licznej „grupy”, Quirky potrafi co tydzień wprowadzić na rynek trzy nowe produkty. Przy czym mówiąc o rynku, mam na myśli 188 sklepów partnerskich. Ben Kaufman, założyciel i prezes Quirky, zapewnia, że nie ma żadnych ograniczeń, jeżeli chodzi o to, co można stworzyć. Na pytanie: „Czy nawet samochody?”, odpowiedział bez wahania: „Oczywiście”. Ben ma 26 lat i był już zaproszony do bardzo popularnego w USA programu „Tonight Show”, w którym opowiedział historię powstania Quirky i omawiał zasady jego funkcjonowania.