Wiele firm w ogóle nie korzysta z Facebooka, uważając go za miejsce dla celebrytów i innych treści niebiznesowych. Jeśli już powstaje profil przedsiębiorstwa, to staje się raczej promocyjną tubą niż źródłem ciekawostek z życia firmy i biznesowych inspiracji jej pracowników. Z kolei Linked-In przypomina oficjalną konferencję, na której obowiązującym dress-code’em są garnitury: grupki znajomych szybko się odnajdują i robi się miła atmosfera, natomiast osoby bez znajomości nie wiedzą jak zagadać i zaczynają się nudzić.

Summa summarum social nie jest narzędziem, o którym gracze w sektorze B2B myślą szczególnie dużo, zarówno pod kątem pomysłów, jak i budżetu. A szkoda, bo właściwa strategia w tej dziedzinie przynosi wiele korzyści. Co ważne, uzyskanie ich innymi drogami jest droższe i trwa znacznie dłużej. Warto poświęcić więc chwilę i poznać pięć trików, które pozwolą każdemu integratorowi lepiej odnaleźć się w socialu.

 

Trik pierwszy: employer branding

Pokaż potencjalnym kandydatom do pracy, że u ciebie polega ona nie tylko na wysiedzeniu godzin od 9 do 17. Wrzucaj zdjęcia aktywności, którym pracownicy mogą oddawać się podczas przerw. Relacja z turnieju w rzutki lub ping-ponga wypadnie lepiej niż sucha wypowiedź działu HR: „dbamy o rozwój naszych pracowników”. Pokaż, jak pracownicy czytają fachowe lektury podczas obowiązkowej w każdym tygodniu „godziny namysłu”. Zaprezentuj, jak przygotowują się do zawodów biegowych, w których startuje firmowa drużyna. Niech zawodnicy dzielą się swoimi pomysłami na ćwiczenia treningowe. To nic, że świadczycie usługi IT. Employer branding nie dotyczy produktów, ale organizacji.