Ubiegłoroczne zmiany prawa spowodowały, że sprzedawcy, którzy umożliwiają klientom zakupy na raty, mogą znaleźć się w kręgu zainteresowania Komisji Nadzoru Finansowego. Jeżeli przedsiębiorca osiąga przychody z tytułu oferowania, przygotowania lub zawierania umowy o kredyt konsumencki, w myśl obowiązujących przepisów staje się pośrednikiem kredytowym. Bez względu na to, czy prowadzi handel w sklepie stacjonarnym czy internetowym. Obecnie, żeby jego pośrednictwo było legalne, musi uzyskać wpis do rejestru pośredników kredytowych. W tym celu powinien złożyć wniosek do KNF.

To efekt wejścia w życie w lipcu ub.r. ustawy o kredycie hipotecznym oraz o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami. Sprzedawcy, którzy już wcześniej zajmowali się pośredniczeniem w uzyskaniu kredytu dla klienta, dostali czas na zgłoszenie do 22 stycznia br. Jeżeli to zrobili, mogą działać dalej – aż do momentu odpowiedzi z KNF-u. Komisja ma sześć miesięcy na podjęcie decyzji i dokonanie wpisu do rejestru bądź odrzucenie wniosku.

Ci, którzy nie dokonali zgłoszenia, nie mogą się dalej zajmować pośrednictwem kredytowym. Muszą złożyć wniosek o wpis do rejestru i czekać, aż zostaną w nim umieszczeni. Dopiero wówczas będą mogli prowadzić legalnie sprzedaż ratalną. Tak samo nowi sprzedawcy, którzy dopiero chcą zacząć oferować klientom kredyty. Za brak wpisu można zostać ukaranym grzywną do 100 tys. zł.

 

Nie tylko prowizja

Obowiązek rejestracji w KNF-ie dotyczy tylko tych, którzy chcą zarabiać na pośredniczeniu w obsłudze kredytów dla klientów indywidualnych. Jeżeli jednak z tytułu sprzedaży ratalnej nie osiągają żadnych dodatkowych przychodów, nie muszą się rejestrować. Niemniej, zanim podejmą ostateczną decyzję w sprawie złożenia wniosku o wpis bądź nie, powinni dokładnie sprawdzić zasady swojej współpracy z bankami. Za uzyskiwane z tego tytułu korzyści mogą być bowiem uznane różne rodzaje rozliczeń.