Warto podkreślić, że dużo kontrowersji, obok wysokości opłaty reprograficznej, wywołał okres, w którym Ministerstwo Kultury zamierza sięgnąć do kieszeni dostawców sprzętu. W pierwszym kwartale bieżącego roku producenci sprzedali na całym świecie o 20 proc. smartfonów mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Mamy więc do czynienia z największym spadkiem w historii. Postępująca niepewność konsumentów o przyszłe dochody powoduje, że odkładają na później zakupy, które nie są dla nich niezbędne. Nawet niewielki wzrost cen prawdopodobnie dodatkowo pogłębiłby tę tendencję.

Co więcej, jak zauważa Federacja Konsumentów, opłata w rzeczywistości oznaczałaby kolejne opodatkowanie tego, za co już teraz płacą użytkownicy. Właściciele smartfonów w wielu przypadkach płacą za dostęp do platform streamingowe’ych, które uniemożliwiają kopiowanie treści, a artyści czerpią przychody z reklam wyświetlanych na YouTube. Na te argumenty organizacje typu OZZ są jednak głuche.

- Opłata reprograficzna dotyczy prywatnego, niemożliwego do skontrolowania, wtórnego obiegu twórczości pomiędzy osobami prywatnymi. Zgodnie z unijnym orzecznictwem sama zdolność urządzeń i nośników do sporządzania kopii wystarczy, aby stosować opłatę reprograficzną. Opłata nie jest pobierana od użytkowników sprzętu, tylko od producentów i importerów. Odrębną kwestią jest temat wynagrodzeń za twórczość wykorzystywaną na takich platformach, jak YouTube. Obecnie autorzy nie dostają z tego tytułu adekwatnych wynagrodzeń - przekonuje Anna Klimczak, rzecznik prasowy ZAiKS-u.

Warto dodać, że Unia Europejska przyjęła w ubiegłym roku dyrektywę o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym, która jest obecnie implementowana przez kraje członkowskie. Nowe przepisy mają doprowadzić do „adekwatnego i uczciwego wynagradzania twórców”. Należy się więc spodziewać kolejnych odsłon wznowionej niedawno walki pomiędzy firmami IT a OZZ-ami.    

Anna Klimczak,
rzecznik prasowy ZAiKS-u

Należy podkreślić, że opłata od czystych nośników nie jest podatkiem. Podatki nakłada Sejm i jest to powszechnie obowiązująca opłata na rzecz Skarbu Państwa, pobierana od wszystkich obywateli. Opłata od czystych nośników pobierana jest od producentów i importerów urządzeń umożliwiających skopiowanie utworu. Według szacunków CISAC-u, Międzynarodowej Konfederacji Stowarzyszeń Autorów i Kompozytorów, polskie środowiska kreatywne powinny rokrocznie otrzymywać około 80 mln euro. Brak tych środków twórcy odczuwają wyjątkowo dotkliwie właśnie teraz, w czasie pandemii. Nie ma powodów, dla których w Polsce ten system miałby funkcjonować inaczej niż w Europie.