Do uzyskania takich informacji potrzebna jest cała machina biurokratyczna. To nie tak jak w biznesie, że ktoś zadzwoni, wyśle maila i szybko ustali, co i jak. Tutaj polski urząd skarbowy przygotowuje wniosek z takim zapytaniem do zagranicznego fiskusa. Wniosek przesyła do nadrzędnego dyrektora Izby Administracji Skarbowej celem akceptacji. Gdy wniosek jest w porządku, dyrektor Izby Administracji Skarbowej przesyła dokument do specjalnego urzędu skarbowego, który jest wyznaczony do przekazywania informacji i zapytań do zagranicznych administracji podatkowych. Tenże urząd wysyła to do Francji i Hiszpanii i czeka na odpowiedź. Średnio taka procedura trwa 3 miesiące. Choć zdarza się, że na odpowiedź czeka się nawet pół roku.

 

Sześć miesięcy od złożenia wniosku o zwrot VAT

Cierpliwość podatnika się wyczerpuje, a urząd skarbowy chce od niego kolejnych dokumentów. Co najśmieszniejsze, trzy miesiące temu reseller sam chciał przekazać te właśnie dokumenty kontrolującym. Nie chcieli ich wówczas, uważając, że nie mają znaczenia dla sprawy. Dokumenty są w języku angielskim, więc trzeba je przetłumaczyć (na koszt podatnika). Tak to wygląda… i nie ma wyjścia – trzeba tańczyć tak, jak nam zagrają.

W końcu urząd wzywa resellera na przesłuchanie w charakterze strony. Na przesłuchaniu kilkadziesiąt pytań – od takich, jak nawiązano kontakt z kontrahentami, przez pytania, czy reseller był w Hiszpanii i Francji u kontrahentów i poznał ich osobiście, kończąc na pytaniach dotyczących transportu towarów (jakiej narodowości byli kierowcy, czy podatnik osobiście nadzorował załadunek itp.). Po kilku godzinach podatnik wychodzi całkowicie wymęczony przesłuchaniem.

A niebawem dostaje pismo, z którego się dowiaduje, że urząd wyłącza z akt postępowania część dokumentów ze względu na… ważny interes publiczny. Doradca podatkowy twierdzi, że urząd może tak zrobić, reseller jednak nie do końca rozumie, o co chodzi. Kontrolujący tłumaczą mu, że chodzi o dane poufne kontrahentów i innych podmiotów występujących w sprawie. Co to za dane? Podatnik dowie się tego… za kilka miesięcy.

 

Osiem miesięcy od złożenia wniosku o zwrot VAT

Z dokumentów zebranych w sprawie wynika, że urząd zgromadził wszystkie „kwity”, które mógł, świadczące o tym, że towar faktycznie sprzedano zagranicznym kontrahentom i opuściły one Polskę. Trudno wymyślić, co jeszcze i w jaki sposób urząd mógłby sprawdzić, aby dokonać zwrotu. Podczas wizyt w urzędzie reseller pyta więc kontrolujących – na co jeszcze czekają? Okazuje się, że jedyny dowód, jakiego brakuje, to potwierdzenie od francuskiego i hiszpańskiego fiskusa, że towar trafił do kontrahentów i rozliczyli oni tamtejsze podatki. Urząd skarbowy oczekuje na odpowiedź już kilka miesięcy.