Niemcy: Eldorado dla branży regeneracyjnej

Takiego zdania są nasi rozmówcy z rynku regeneracji kaset. W ich opinii alternatywa 100 proc. new ma do Niemiec bardzo słaby dostęp, a lokalne prawo wspiera tamtejsze przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją materiałów eksploatacyjnych na bazie pustych opakowań OEM. Na tę sytuację złożyły się, jak mówią polskie firmy, przynajmniej trzy czynniki: poza decyzjami władz dużo bardziej intensywne niż u nas działania dostawców OEM, które mają na celu ochronę patentów, a dodatkowo mocne lobby samej branży, m.in. w ramach organizacji Etira, broniącej jej interesów.

Po akcjach producentów OEM, czyli HP, Lexmarka, Canona i Koniki, w wyniku których przedstawicieli chińskich przedsiębiorstw wyprowadzono z frankfurckich targów druku Remanexpo w kajdankach, a także pozamykano stoiska i zarekwirowano towar, Chińczyków na niemieckich targach zrobiło się od razu o dwie trzecie mniej – relacjonuje przedstawiciel jednej z firm regeneracyjnych. – Tam biznes lokalny rzeczywiście kwitnie.

Można spotkać się z opinią polskich przedsiębiorców, że jeśli handel chińskimi produktami 100 proc. new w Niemczech w ogóle się odbywa, to często „pod stołem”, a Polska stanowi źródło zaopatrzenia niemieckich firm w te atrakcyjne cenowo produkty.

– Jednak wiem od mojego przyjaciela, który jest brokerem pustych opakowań po tonerach i handluje tym na dużą skalę, że w Niemczech od jakiegoś czasu przedsiębiorstwa zbierające zużyte pojemniki muszą zgłaszać odpowiednim władzom znalezienie w nich opakowań po materiałach chińskich 100 proc. new – mówi jeden z regeneratorów.

Przedstawiciele branży dodają, że w Niemczech pozytywny wpływ na rozwój przedsiębiorstw specjalizujących się w regeneracji ma również europejska organizacja Etira. Wśród zrzeszonych w niej firm najwięcej pochodzi właśnie z Niemiec. W przypadku Polski przedstawiciel jest tylko jeden…

Ostrożny w postrzeganiu niemieckiego rynku jako bezwzględnie sprzyjającego branży regeneracyjnej jest jednak Przemysław Kowalski, analityk IDC od lat zajmujący się problematyką segmentu druku – w tym jego części związanej z materiałami eksploatacyjnymi. Przyznaje on, że rynek zachodnioeuropejski jest dużo mniej spenetrowany przez chińskie firmy oferujące tonery i atramenty 100 proc. new, ale jednocześnie uważa, że to się zaczyna zmieniać.

– W Niemczech rzeczywiście silną pozycję mają duże marki z rynku „remanufacturers”, np. Armor, KMP, Pelikan i inni – mówi specjalista. – Zwłaszcza że tam klienci nie są tak mocno jak nasi wyczuleni na cenę. Daleki byłbym jednak od stwierdzenia, że bezproblemowo rozwija się tam biznes firm krajowych regenerujących kasety. Chińskie przedsiębiorstwa, które mocno się konsolidują w ostatnim czasie, prowadzą silną ofensywę na rynkach Europy Zachodniej. Za przykład niech posłuży wykupienie Static Control przez Apex. Inną sprawą jest cienka linia rozgraniczająca produkty regenerowane od tych częściowo regenerowanych. Niektóre firmy określające się mianem regeneratorów uciekają się do produkcji tonerów i kartridżów, używając nowych komponentów lub sprowadzając gotowe produkty z Azji. Nawet duże firmy, w tym niektóre zrzeszone w Etira, miały na swoim koncie problemy patentowe i sprawy sądowe z producentami OEM.