Według firmy analitycznej Futuresource Consulting w 2009 r. na polskim rynku zostało sprzedanych 3,3 tys. tablic interaktywnych, a w I połowie 2010 – 2,5 tys. W opinii analityków do końca roku odbiorcy kupią w sumie 6,3 tys. urządzeń. Niektórzy dostawcy są zdania, że zbyt może przekroczyć nawet 8 tys. – Zapotrzebowanie na tablice szybko rośnie, bo popyt stymulują fundusze unijne przeznaczone na różne formy edukacji elektronicznej w szkołach, na uczelniach, w ośrodkach doskonalenia zawodowego – mówi Maciej Bojanowski, wiceprezes Dreamtecu, firmy dystrybuującej produkty marki IQBoard. – Przetargi na inwestycje finansowane ze środków unijnych niekiedy dotyczą sporych zamówień. Zdaniem dystrybutorów w IV kwartale nastąpi szczyt tegorocznego boomu, bo wtedy wydziały edukacji, które są głównymi odbiorcami tych urządzeń, zazwyczaj zwiększają wydatki, aby zrealizować budżet. – Jesienią rozstrzygnięto przetarg na ponad 2,3 tys. tablic w województwie kujawsko-pomorskim – informuje Jarosław Czarnecki, dyrektor handlowy Image Recording Solutions, dystrybutora marki Smart. – Duża część z nich zostanie dostarczona w IV kwartale, ale większość trafi do szkół na początku 2011 r. Według prognoz w przyszłym roku liczba sprzedanych urządzeń ma  wzrosnąć o kolejne 100 proc., w 2012 i 2013 r. dostawcy przewidują zwiększenie zbytu o 50 – 60 proc. – Moim zdaniem czekają nas trzy – cztery lata dynamicznego wzrostu sprzedaży – twierdzi Maciej Bojanowski. – Powodów jest kilka. Po pierwsze, rynek jest daleki od nasycenia. W Polsce działa ok. 30 tys. szkół. Zakładając, że każda ma dziesięć klas, jest miejsce dla 300 tys. tablic i innych elementów wyposażenia nowoczesnej szkoły, a dotąd sprzedano kilka procent tej liczby. To oczywiście wartości maksymalne, ale dają pojęcie o potencjale rynku. Po drugie, szkoły – najwięksi odbiorcy tablic interaktywnych – jeszcze przez kilka lat, co najmniej do czasu, gdy wyczerpią się fundusze unijne, będą miały środki na zakupy. Wraz z rynkiem rosną obroty producentów. Dokładne udziały poszczególnych dostawców są trudne do oszacowania. Zdaniem większości dystrybutorów najpopularniejszymi markami w Polsce są Smart (według Image Recording Solutions producent ma 40 proc. udziału, a zdaniem pozostałych dostawców 30 – 40 proc.), Interwrite i Qomo. Do producentów o miniejszych udziałach należą m.in. IQBoard, Interactive, CleverBoard, Polyvision.

Tomasz Kliczkowski
TOMASZ KLICZKOWSKI
wiceprezes zarządu ViDiS-u

Razem z tablicami interaktywnymi użytkownicy zamawiają inne urządzenia i akcesoria, przede wszystkim projektory. Z tablicą sprzedawany jest coraz częściej wizualizer. Szkoły zaczynają przeważnie od prostego i taniego modelu (za ok. 1,5 tys. zł). Moim zdaniem rynek wizualizerów będzie w najbliższych latach rósł równie dynamicznie, jak rynek tablic interaktywnych. Wśród produktów towarzyszących tablicom sprzedajemy m.in. także bezprzewodowe tablety oraz systemy do szybkiego sprawdzania wiedzy (np. do rozwiązywania testów). Najlepiej, gdy reseller oferuje sprzęt, który zapewnia możliwość rozbudowy, czyli dodawania kolejnych kompatybilnych elementów. Dzięki temu może liczyć na większe zamówienia. Taka opcja jest korzystna także dla szkoły.

ZDANIEM RESELLERÓW I INTEGRATORÓW

Marek Maniak, manager działu handlowo-serwisowego w MBM Electronics, Kraków

Tablice interaktywne oferujemy od dwóch lat, wcześniej sprzedawaliśmy tylko sprzęt komputerowy. Wejście na ten rynek z pewnością poprawiło nasz bilans przychodów. Marże związane z tablicami sięgają kilkunastu procent. Cena jednej wynosi 3,5 – 6,5 tys. zł. Razem z tablicami najczęściej sprzedajemy projektory, choć nie jest to reguła, bo szkoły czasem wolą zaoszczędzić i wykorzystują urządzenia, które kupiły wcześniej. Dostajemy głównie zamówienia na jedną tablicę – bezpośrednio od szkoły (co umożliwia sprzedaż bez przetargu), rzadziej na kilka. Wcześniej oczywiście trzeba zaprezentować sprzęt, oprogramowanie i przekonać dyrekcję placówki oświatowej, że warto mieć takie urządzenia. Zajmujemy się także wdrożeniem i szkoleniami.

Roman Mazurkiewicz, prezes zarządu Copyboksu, Toruń
Szkoły przy wyborze tablicy często kierują się ceną. Jeśli np. otrzymują oferty tablic różnych producentów od różnych dostawców, zwykle wybierają tańsze. Część klientów w mniejszym stopniu interesuje się parametrami i możliwościami tablic, ale dla niektórych są tak samo istotne jak cena. Sprzedaż ilościowo wzrosła w porównaniu z notowaną w ubiegłym roku, choć trudno mi podać dokładne liczby.

Mariusz Dziemieńczuk, dyrektor handlowy Mentor-Media, Białystok
Sprzedaż tablic interaktywnych wzrosła szacunkowo o 20 – 30 proc. w porównaniu zeszłoroczną. Muszę jednak podkreślić, że nie jest to łatwy rynek. Wiedza na temat takich tablic w szkołach nie jest duża. Wielu kojarzy je z tanimi chińskimi produktami, które szybko się psują i nie mają zaplecza w postaci oprogramowania i wsparcia technicznego. Dlatego dla integratora ważne jest, aby oferował markowe produkty, aktywnie poszukiwał klientów i prezentował zalety sprzętu w bezpośrednich kontaktach z potencjalnymi użytkownikami.