Według wstępnych danych Futuresource Consulting w 2012 r. na polskim rynku sprzedano 6,2 tys. tablic i interaktywnych paneli, wobec 9,7 tys. w 2011 r. Po kilku latach boomu na tym rynku nikt się tego nie spodziewał. Gdy rok temu rozmawialiśmy z dostawcami, wszyscy czekali na kolejny dobry okres (a Futuresource przewidywał sprzedaż na poziomie 10 tys. urządzeń). Jednak w I połowie ub.r. popyt skurczył się – paradoksalnie – z powodu rządowego programu, na który liczyli rynkowi gracze, czyli Cyfrowej Szkoły. Obejmuje on dofinansowanie zakupu sprzętu dla placówek edukacyjnych. Wiele z nich czekało, czy znajdą się wśród wybrańców, którzy dostaną sprzęt za pieniądze z programu, stąd przetargów i zamówień było mniej. Ponadto zabrakło dużych projektów, takich jak w 2011 r. w województwie kujawsko-pomorskim (zamówienie obejmowało ponad 2 tys. tablic). Gdy już było wiadomo, kto weźmie udział Cyfrowej Szkole (prawie 400 podmiotów), odblokowano budżety, ale biznes znowu zaczął kręcić się na dobre dopiero w II połowie ubiegłego roku. Bardzo dobry był IV kwartał. Czy zatem może być już tylko lepiej? Wszystko wskazuje na to, że tak, chociaż powrót do poziomu sprzedaży z 2011 r. może być trudny.

Zdaniem integratora

 

Błażej Markowski, handlowiec, Wizualizer, Warszawa

Zauważamy coraz większe zainteresowanie interaktywnymi wyświetlaczami LCD. Kupują je głównie firmy (które ostatnio w ogóle zamawiają więcej), ale też oświata, np. przedszkola. Jeśli chodzi o marże, to na tablicach i LCD nadal są one dwucyfrowe, niewielkie natomiast w przypadku projektorów. Dodatkowo można zarobić na oprogramowaniu, czasem klienci wraz ze sprzętem zamawiają montaż, szkolenia i inne usługi, ale nie jest to regułą. Częściej taki wymóg występuje w przetargach.

 

Artur Bohdanowicz, współwłaściciel e-Mind, Bogatynia

Tablice interaktywne wraz z osprzętem i akcesoriami sprzedajemy od pięciu lat. Ceny od dłuższego czasu spadają. W ubiegłym roku w porównaniu z 2011 r. zmniejszyły się średnio o kilkanaście procent. Marże także są coraz niższe. Obecnie, jeśli uda się osiągnąć 10 proc., to jest dobrze. Wyższe stawki, ok. 20 proc., można uzyskać na sprzedaży ekranów dotykowych LCD, które są coraz popularniejsze, chociaż kosztują dwa razy więcej niż zestaw interaktywny z tablicą i projektorem. Jeśli chodzi o tablice, to szkoły zamawiają głównie to, co najtańsze. Marka i technologia mają drugorzędne znacznie. Na montażu i szkoleniach rzadko można zarobić. Szkoły najczęściej tylko kupują sprzęt. Rośnie popyt ze strony firm. Przedsiębiorcy interesują się bardziej tablicami elektromagnetycznymi.

 

Artur Ciołkiewicz, właściciel Shift.pl, Warszawa

Tablice interaktywne nie stanowią naszego głównego asortymentu. Nie wynika to z tego, że nie widzimy potencjału rynku, po prostu mamy inną specjalizację. Nie uczestniczymy w przetargach na sprzęt interaktywny. Klienci sami się do nas zgłaszają. Zainteresowanych tablicami, projektorami i zestawami mamy kilka razy w miesiącu. Większość to firmy. Popyt z ich strony nie słabnie. Przy wyborze zestawów interaktywnych kierują się najczęściej ceną.