Klienci instytucjonalni od samego początku ery PC używali właściwie tylko drukarek laserowych. Jedynie do drukowania faktur czy rachunków stosowano drukarki igłowe. Gdy w latach 90. na rynku pojawiły się pierwsze atramentówki, było jasne, że to produkt dla klientów indywidualnych. Urządzenia laserowe drukowały stronę w kilka sekund, atramentowe w kilka minut. Ponadto wydruk laserowy był tańszy i dużo bardziej trwały. Oczywiście sama drukarka laserowa była bardzo droga, ale koszty utrzymania infrastruktury biurowej nie miały kiedyś tak dużego znaczenia jak obecnie. Resellerzy z bardzo długim stażem pamiętają z pewnością bardzo popularne drukarki HP LaserJet 4 L, które niepodzielnie panowały w biurach małych i średnich firm.

Z czasem urządzenia atramentowe stawały się coraz lepsze i zyskiwały na popularności, bo potrafiły drukować nawet kilka stron na minutę, a ich ceny liczone były w setkach złotych, podczas gdy laserówek w tysiącach. Zaczęto to dostrzegać w sektorze MŚP. Wyścig na ceny i parametry rozpoczął się na poważnie w pierwszej połowie lat 90., gdy Oki zaprezentowało drukarkę laserową w cenie poniżej 1 tys. zł. Wprawdzie niewiele poniżej, bo o 1 zł, a papier nie był naświetlany laserowo, ale diodowo, jednak była to cena kilkukrotnie niższa od typowej w tamtych czasach. Producenci sprzętu laserowego musieli szybko obniżyć ceny urządzeń, by utrzymać udziały w rynku. Ostatecznie drukarki laserowe potaniały i dalej mogły niepodzielnie królować w biurach.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Różnice w jakości, funkcjonalności oraz cenach sprzętu laserowego i atramentowego coraz bardziej się zacierają. Mowa tu przede wszystkim o produktach dla MŚP, bo w segmencie korporacyjnym praktycznie nie ma alternatywy dla rozwiązań laserowych. Obecnie urządzenia laserowe mogą kosztować tyle samo co atramentowe, a pierwsza strona wydruku pojawia się równie szybko. Ponadto sam koszt wydruku jest w obu przypadkach porównywalny – atrament nie jest droższy.