Podczas gdy projektory interaktywne torują sobie drogę na rynku, szkoły najchętniej wybierają rozwiązania o krótkim rzucie w zestawie z tablicą. Nadal widać też zainteresowanie sprzętem podstawowym za 2–3 tys. zł, dzięki któremu nauczyciel jest w stanie wyświetlić obraz o przekątnej długości od 80 do 100 cali. Zdaniem niektórych ekspertów to z projektorami klasycznymi lub ultrashort throw, a nie z interaktywnymi konkurują monitory interaktywne, które walczą obecnie o popularność na rynku.

Według Marcina Stefanowa, dyrektora marketingu Vidis, zwykły projektor, jako ciągle najtańszy, najbardziej mobilny wyświetlacz multimediów, na pewno będzie jeszcze długo popularny. Nawet przy założeniu, że rynek projektorów będzie malał ze względu na rosnący popyt na monitory interaktywne, spadek ten będzie dość powolny. Spory potencjał sprzedażowy, gdy mowa o interaktywnych monitorach, tkwi natomiast w szkolnictwie wyższym, gdzie coraz częściej studenci pracują w małych grupach ćwiczeniowych.

Propagowanie urządzeń nowej generacji znacznie ułatwia według dostawców to, że stają się one prostsze w obsłudze dla użytkowników nietechnicznych. Zmienia się podejście osób zarządzających sprzętem IT w szkołach – coraz bardziej liczy się dążenie do maksymalnego zwiększenia użyteczności kupowanych rozwiązań. Ważna staje się więc standaryzacja, np. wybór produktów jednego producenta i możliwość zastosowania prostych systemów sterowania, które pozwalają jednym przyciskiem włączyć i wyłączyć cały system w sali lekcyjnej.

 

Zarazić technologią

Bycie „guru od zajęć z TIK” pozytywnie przekłada się na to, jak postrzega nauczyciela środowisko i – co równie istotne – uczniowie. To może tłumaczyć duże zainteresowanie nowinkami IT podczas rozmaitych konferencji dla klientów z rynku edukacji. Dlatego nie należy rezygnować z proponowania szkołom bardziej zaawansowanych rozwiązań od tych, którymi już dysponują. Zdarzają się ambitni dyrektorzy, których do nowoczesnych rozwiązań nie trzeba przekonywać. Oni potrafią znaleźć pieniądze na dodatkowe zakupy, nawet jeśli z pozoru sprawa finansowania wygląda beznadziejnie. Wdzięcznym odbiorcą bywają  szkoły prywatne. Choć dla wielu z nich charakterystyczna jest chęć oszczędzania, na czym tylko można, to są i takie, które rozwijając zaplecze IT, budują przewagę konkurencyjną. Placówek z takim podejściem powinno więc, przynajmniej teoretycznie, przybywać.

 

Marcin Stefanow,
dyrektor marketingu, Vidis

Produkty takie jak laboratoria cyfrowe spotykają się z aprobatą nauczycieli, którzy wyrażają zainteresowanie nowymi rozwiązaniami ułatwiającymi im pracę. Ponadto szkoły mają możliwość pozyskania dotacji z Funduszy Europejskich na rozwój infrastruktury edukacyjnej i szkoleniowej, na wyposażenie pracowni w nowoczesny sprzęt i materiały dydaktyczne – szczególnie matematycznych i przyrodniczych w szkołach podstawowych, gimnazjalnych i placówkach ponadgimnazjalnych. Uczestnicząc w licznych konferencjach edukacyjnych, widzimy bardzo duże zainteresowanie tymi produktami, co przekłada się na rosnącą sprzedaż.