Dodatkową trudność w tej kwestii sprawia… lingwistyka i swego rodzaju gra słów. Angielskie określenie „free software” najczęściej jest błędnie tłumaczone jako bezpłatne oprogramowanie, choć w tym przypadku trafniejszym odpowiednikiem słowa „free” byłoby „wolne”. Niestety, w języku polskim sprawia to kolejną trudność, bowiem powinno odnosić się wyłącznie do swobody dystrybucji, a nie szybkości działania. Zamiennie można też stosować określenie „oprogramowanie bazujące na otwartym kodzie źródłowym” (chociaż jest to kalka z języka angielskiego – „open source software”) lub po prostu otwarte oprogramowanie.

Gdy uporamy się już (często razem z klientem) z tymi zawiłościami językowymi można przejść do budowania modelu biznesowego, dzięki któremu będzie można zarabiać. Zysk jednak nie może płynąć z klasycznej odsprzedaży…

– Otwarte oprogramowanie jest dystrybuowane na bazie licencji – tłumaczy Maciej Gruczyński, dyrektor sprzedaży rozwiązań serwerowych w IBM. – Najbardziej powszechną jest licencja GPL, która mówi wprost, że pozyskany kod źródłowy, nawet po ewentualnych dalszych modyfikacjach, musi być udostępniany jako darmowy i nadal otwarty.

Taka konstrukcja licencji GPL i jej podobnych powoduje, że nie można po prostu pośredniczyć w jej odsprzedaży. Nawet producenci serwerów dostarczanych z systemem Linux, którzy dokonali w nim pewnych zmian dostosowujących to oprogramowanie do danego sprzętu, nie mogą ich ukryć (zamykając kod z wprowadzonymi poprawkami), jak też pobierać za nie dodatkowej opłaty. Dlatego klienci płacą wyłącznie za usługi wsparcia – te mogą być świadczone zarówno przez producentów serwerów, jak też bezpośrednio przez twórcę danej wersji dystrybucyjnej systemu Linux bądź innego oprogramowania bazującego na otwartym kodzie źródłowym.

 

Bezpieczeństwo, jakość i cena

Klienci wybierają oprogramowanie bazujące na otwartym kodzie źródłowym z różnych powodów. Jednym z ważniejszych jest cena związana z usługami wsparcia. Wielokrotnie bywa ona podobna do ceny za wsparcie dla oprogramowania komercyjnego, w tym przypadku jednak trzeba dodatkowo zapłacić za licencję.